Obserwatorzy

Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci z siedzibą w Rzeszowie - pomóż nam pomagać chorym Dzieciom

Żyj Uważnie-Ważne Jak Żyjesz !!!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne apele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne apele. Pokaż wszystkie posty

4.10.2014

Marzę by moje życie stało się chociaż trochę łatwiejsze . Tylko tyle i aż tyle.....


Wojtek Pachucki jest niezwykłym człowiekiem wartym uwagi i pomocy. Do 20 roku życia cieszył się doskonałym zdrowiem i wiódł normalne życie. Miał plany, jak my wszyscy. Pewnego dnia świat mu się zawalił - zdiagnozowano chorobę BECHTEREWA. Choroba ta atakuje przede wszystkim kręgosłup oraz stawy, prowadzi do ich usztywnienia i zniekształcenia. Ponadto, cierpi się okropne bóle. Dwa lata temu pojawiła się nadzieja na poprawę zdrowia Wojtka. Tą nadzieję dała Mu Klinika w Niemczech. Tam, po szeregu badań lekarze orzekli, że podejmą się operacji, po których Wojtek przestanie cierpieć fizycznie i psychicznie. Bez tych operacji zniekształcenia będą postępować.
Wojtek marzy by założyć rodzinę i spełniać swoje marzenia sprzed choroby. Każdy może porozmawiać z Wojtkiem na FB lub na stronie „Nowe życie dla Wojtka” (zapraszam do polubienia strony).https://www.facebook.com/pages/Nowe-%C5%BCycie-dla-Wojtka/1512389402337936?sk=info
 
POMÓŻ WOJTKOWI SPEŁNIAĆ JEGO MARZENIA
 
Przekazując 1% podatku lub darowiznę FUNDACJI AVALON z dopiskiem Pachucki, 3487pomagają Państwo Wojtkowi w codziennych zmaganiach.


"Jak to jest móc bez wysiłku i pomocy spojrzeć w niebo?. Marzę by moje życie stało się chociaż trochę łatwiejsze . Tylko tyle i aż tyle.
Cześć jestem Wojtek.
Oto moja historia:
Byłem, młodym zdrowym, szczęśliwym człowiekiem, jakich w Polsce jest tysiące.
Uczyłem się w liceum. Miałem przyjaciół znajomych, z którymi wspólnie cieszyłem się życiem, dzieliłem pasje i zainteresowania.
W moich planach była matura , potem dobra uczelnia. W dalszej przyszłości praca, założenie rodziny, życie......
Pewnego feralnego ranka po przebudzeniu odczuwałem dziwne zesztywnienie kręgosłupa i stawów biodrowo-krzyżowych.
Po konsultacjach z lekarzami usłyszałem diagnozę która brzmiała jak wyrok, choć wtedy obca nazwa CHOROBA BECHTEREWA nie wiele mi mówiła.

Choroba Bechtera (Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa)- przewlekła, postępująca choroba tkanki łącznej obejmująca drobne stawy międzykręgowe, więzadła międzykręgowe oraz stawy krzyżowo-biodrowe, prowadząca do ich stopniowego usztywniania. ZZSK jest procesem zapalnym, przewlekłym, postępującym z okresami zaostrzeń i długotrwałych remisji.

Podłe choróbsko z którym walczę od 23 lat, przykuło mnie do wózka. Żaden ze specjalistów, których odwiedziłem nie dawał mi najmniejszej nawet szansy na wyleczenie, czy chociaż na polepszenie mojej sprawności.
Aż do dnia w którym otrzymałem wiadomość od lekarzy niemieckich.
Jak się okazało w Niemczech przeprowadzane są operacje dla ludzi z moim schorzeniem...
Pojawiała się iskierka nadziei

I tylko jeden jest problem KOSZT zabiegu.
Natychmiast zacząłem załatwiać formalności.
Znalazłem Fundację Avalon, która zgodziła się pomóc i liczę na ludzi dobrej woli.

Kochani pojawiła się dla mnie nadzieja na normalne życie.
Nie poddam się.
Wojtek"
http://www.fundacjaavalon.pl/index.php/nasi_beneficjenci/lista/pachucki_wojciech.html

27.05.2013

List otwarty Babci Gosi do pana ministra

Nic dodać ,nic ująć.Popieram i  dziękuje serdecznie Babci Gosi.

http://pokochajciekubusia.pl/?p=7162

Obiecałam Wam Kochani, że napiszę, opublikuję i wyślę List Otwarty na adres Pana Ministra Jarosława Duda. Moja treść, Wasze emocje.Co z tego wyjdzie, nie mam pojęcia. Starałam się ..W Sejmie Pan Poseł się do babci uśmiechnął…ja też..Trzymajmy kciuki !!!!!!!!Pobierajcie, udostępniajcie dalej …
Bydgoszcz, 26 maj 2013  r.
LIST OTWARTY

Pan
Jarosław Duda
Pełnomocnik Rządu Do Spraw
Osób Niepełnosprawnych
Szanowny Panie Ministrze,
 W imieniu i z umocowania rzeszy Rodziców dzieci niepełnosprawnych zwracam się do Pana o podjęcie działań wobec  złagodzenia niepokojów społecznych , które  dotykają  osoby chore, słabe , ich opiekunów .
W treści przytoczę zagadnienia uznając , iż stanowią priorytet , wymagają natychmiastowej interwencji , regulacji prawnej pozwalającej na stabilizację , ochronę interesów podmiotów najsłabszych .
Pierwsza sprawa , która zaniepokoiła tysiące osób z tego środowiska , to  podjęcie tematu przez decydentów o zamiarze likwidacji tzw. subkont . Wdrożenie możliwości uruchamiania subkont przez organizacje pożytku publicznego – Fundacji , było poprzedzone długim procedowaniem formy zbierania darowizn w ten sposób .
Fundacje, jako instytucje pożytku publicznego, są  podmiotami, które  w myśl przepisów prawa mogą prowadzić zbiórki publiczne od darczyńców .Przekazane środki stanowią kapitał Fundacji , zasilają konto wprost organizacji pożytku publicznego. Organizacje przyjmują podopiecznych na zasadzie umowy , po uprzednim spełnieniu warunków wynikających z określonych Regulaminów wewnętrznych tych instytucji. Subkonto, to udostępnienie konta ogólnego Fundacji podopiecznemu. Pozyskiwanie środków finansowych , to ciężka praca , trud , pokonanie wielu barier , aby dotrzeć do darczyńców , poprosić o darowanie kwoty z przeznaczeniem na leczenie osoby w potrzebie. Rodzice , bliscy, znajomi chorego docierają do rzeszy osób prosząc o wsparcie.
 Korzyść jest oczywiście wobec dwóch stron – zabezpieczenie podopiecznego w finanse, które otrzyma po udokumentowaniu poniesionych kosztów, jak i Fundacji, która może chociażby odsetki od zgromadzonego kapitału przeznaczyć na cele statutowe .
 Wiedza, iż zdobywane środki przez  Rodzinę, bliskich podopiecznego trafią do wspólnego koszyka,  nie wyzwoli tak ogromnego zaangażowania ludzi, którzy kwoty pozyskują.
Wiele Fundacji posiadających osobowość prawną w taki sposób swobodnie funkcjonuje .
Funkcjonują również Fundacje, które samodzielnie docierają do sponsorów , zasilają konto wspólne podmiotu , dalej środki przeznaczają na określone cele.
Wypracowany, sprawdzony system wspierania niepełnosprawnych przez organizacje pożytku publicznego z udostępnianiem subkont jest transparenty, czytelny dla osób potrzebujących , jak i darczyńców.
 Szanowny Panie Ministrze,
 W pełni podzielam Pana pogląd , iż troska o osoby z dziećmi z niepełnosprawnością w małych, nikomu nieznanych miejscowościach jest bardzo ważna .  Zaprzeczam jednak  z pełną stanowczością Pana interpretację : cyt. „rola pożytku publicznego jest szczególnie tam, gdzie nie docierają środki z dużych środowisk miejskich”(..) oraz , że  opiekunowie osób z małych miejscowości nigdy nie otrzymają takiej ilości środków , jakie pozyskać można w większych aglomeracjach .
Uważam, że dana jednostka chorobowa przebiega tożsamo u dziecka mieszkającego w Warszawie , czy w miejscowości X z ilością mieszkańców  100 osób . Dzieci z porażeniem mózgowym np. wymagają identycznej opieki specjalistycznej , bez względu na to, gdzie mieszkają.
Dostęp do pomocy medycznej, placówek publicznych, prywatnych z oczywistych względów mają ułatwiony  osoby z większych aglomeracji. Stan ten , to nie brak możliwości  w pozyskaniu środków na leczenie z udziałem organizacji pożytku publicznego , a wina systemu , który dysproporcje stworzył.  W tym miejscu zasadnym byłoby nałożenie obowiązków na  organy administracji państwowej, które to służyłyby pomocą  w zabezpieczeniu poprawnej opieki osobom zamieszkującym w  miejscach odległych .
Nie zgadzam się również  ze stwierdzeniem, iż  osoby z mniejszych , biedniejszych części kraju  mają ograniczone możliwości  w dostępie do Fundacji  . Przykładem może być mój autystyczny wnuk, który jest podopiecznym Fundacji z siedzibą we Wrocławiu , mieszka na obrzeżach Bydgoszczy .
Jestem świadoma, iż tysiące osób w kraju może nie mieć dostępu do komunikacji elektronicznej .
W tym przypadku również wystarczy niewielka pomoc ze strony np. Wójta, pracowników gminy, którzy  pomogą opiekunowi  złożyć dokumenty w wybranej przez niego Fundacji , dziecko w terminie kilku dni stanie się podopiecznym . Dalej pozyskiwanie darczyńców będzie identyczne , jak w sytuacji Rodzin mieszkających w większych miastach; słanie apeli, próśb , pozyskiwanie darczyńców.
Zapewniam Pana , że  osoby niepełnosprawne, biedne , żyjące na skraju ubóstwa są w całym kraju . Tym samym wskazywanie, że organizacje pożytku publicznego powinny koncentrować się na osobach mieszkających w odległych miejscach mija się zupełnie z rolą tych podmiotów.  Wsparcie , pomoc  kierowana musi  być do wszystkich w potrzebie ,bez względu na to , czy zamieszkuje w dużej aglomeracji, czy bardzo małej .
Wobec tych argumentów  proszę w imieniu  rzeszy osób , aby forma pozyskiwania środków, utrzymanie subkont  została  zaakceptowana stosownym aktem prawnym , dającym poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa tym , którzy  już są podopiecznymi Fundacji, bądź nimi będą.
 Panie Ministrze,
 W marcu 2013 r. Rząd zdecydował, że osoby pobierające świadczenie pielęgnacyjne, czyli takie które zrezygnowały z zatrudnienia lub jego nie podjęły  w celu opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym – otrzymają dodatkowe 200 zł miesięcznie (niezależnie od dochodu i innych świadczeń). Kwota  została przyznana za okres od kwietnia do końca grudnia 2013 r.
Przyznawanie , płatność świadczeń odbywa się z udziałem Miejskich lub Gminnych Ośrodków Opieki Społecznej.   Podmioty podlegają bezpośrednio strukturalnie  pod Prezydentów Miast , Wójtów Gmin.
W tym miejscu chciałabym zainteresować Pana , Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych o wysoce nagannych praktykach stosowanych przez pracowników MOPS w  niektórych regionach kraju . Wobec jakich podstaw prawnych rozpoczęli lustrację Rodziców dzieci  z orzeczeniem o niepełnosprawności ?  Pracownicy  odwiedzają miejsca zamieszkania  osób , zadają pytania  , które  są -wobec  oceny Rodziców wręcz upokarzające. Trudno zrozumieć sens pytań , czy w Rodzinie bliższej, dalszej ktoś był karany, czy była, jest założona niebieska karta , opis czynności wykonywanych przez Rodzica w czasie, kiedy dziecko przebywa w przedszkolu, szkole itd., wskazanie przyczyn o konieczności  odstąpienia od świadczenia pracy , wskazywanie na inne rozwiązania np. podjęcie pracy , prośba o pomoc członków Rodziny o opiekę nad dzieckiem w tym czasie itd.
Uważam, że osoby zatrudnione  w Ośrodkach powinny nade wszystko  posiadać predyspozycje do pracy na rzecz osób słabych, chorych, biednych . Empatia, zrozumienie, życzliwość  , chęć niesienia szczerej pomocy – te cechy powinny  podlegać starannej ocenie przy doborze pracowników na tak delikatnym odcinku pracy. 
Rodzice, opiekunowie dzieci niepełnosprawnych  powinny  być  wyjątkowo szanowani , za to, co  czynią . Za swój trud , Miłość ogromną  zbyt często  przychodzi im pokonywać  bariery , które ze złej woli urzędnika, personelu medycznego są stawiane .
Zapobiegając  przykrościom, które  nie powinny mieć miejsca , proponowałabym  uruchomienie infolinii właśnie  przy biurze Pana Ministra, gdzie osoba kompetentna  pozyskiwałaby  wiedzę  od opiekunów niepełnosprawnych , dalej ze swojego parametru  podejmowałaby kroki zmierzające do wyjaśnienia, ewentualnego ukarania osób, które  swoim zachowaniem  upokorzyły  Rodzica.
Jestem przekonana , iż stanowiłoby to  ochronę  tych najsłabszych, dalej mobilizowało  pracowników w różnych obszarach do wdrażania obowiązujących procedur, które nie znajdują w rzeczywistości poszanowania.
 Bardzo często skrzywdzony słowem, czynem Rodzic  trawi swoją niemoc sam, bez wsparcia . Zmęczenie ogranicza kierowanie skarg  w formie pisemnej . Milczenie daje przyzwolenie do stosowania niedozwolonych praktyk  przez  osoby władne w podejmowaniu różnych decyzji.
 Ostatnia prośba, błaganie wręcz  kierowane na Pana adres;
 Panie Ministrze,
 Niczyja  to wina , że w Rodzinie pojawiło się wyczekiwane, niepełnosprawne dziecko.
Niczyja to wina, że dziecko po kilku, kilkunastu latach beztroskiego życia nagle objawiło swoją chorobę.
Szok, bunt , z czasem  przeogromna walka o utrzymanie zdrowia, życia chorego.
 Zazwyczaj Matka  podejmuje trudną decyzję – pozostawia pracę zawodową, dyplom z marzeniami o karierze  chowa do szuflady.
Budżet domowy zostaje uszczuplony o pobory uzyskiwane z tytułu świadczenia pracy,  przy jednoczesnym wzroście wydatków potrzebnych na leczenie, wspieranie dziecka.
Sytuacja społeczna Rodzin osób niepełnosprawnych nie jest Panu obca. Posiada Pan doskonałą wiedzę, w jaki sposób Rządy  różnych krajów otaczają opieką socjalną niepełnosprawnych , ich Rodziny . Odbywał Pan staż w  obszarze systemów opieki społecznej w Danii, Francji, Belgii, Niemczech .
W dniu 1 maja 2004 r. Polska z pełnym optymizmem wstąpiła w szeregi Unii Europejskiej .
Wiele nadziei na poprawę bytu szarych obywateli w naszym kraju, wiele obietnic .
Płyną środki z Unijnego budżetu na różne cele . Trudno je dostrzec niestety wobec wspierania osób najbardziej potrzebujących – niepełnosprawnych.
Opieka socjalna w Polsce zajmuje „szczytne” 4 miejsce z końcowej listy wszystkich państw członkowskich . Listę „szczodrych „ państw za nami zamyka Rumunia, Bułgaria, Łotwa.
Zasiłek wzrósł do kwoty łącznej 820 zł plus 150 zł świadczenia. Rodzic, którego dotknęło nieszczęście otrzymuje zabezpieczenie socjalne w wysokości 970 zł  Kwota w tej wysokości nie wystarczy na zabezpieczenie procesu najskromniejszego leczenia dziecka. Skąd wobec tego środki na skromne życie, odzież, media , stałe płatności ?
Rodzic  przyjmuje na siebie cały ciężar opieki nad dzieckiem, 24 godziny na dobę .
Od lat opiekunowie proszą o regulację prawną , uznanie opieki jako pracę zawodową gwarantującą możliwość zaliczenia tego okresu do lat przepracowanych , gwarancją uzyskania w przyszłości prawa do swoich zasiłków emerytalnych. Kolejne Rządy oddalają problem – dlaczego ? Logika podpowiada, że opieka Rodzica nad swoim dzieckiem odciąża państwo . Utrzymanie podopiecznego w placówkach opieki, to koszt około 3000 zł. miesięcznie. Rodzice nie oddają swoich dzieci w 90% przypadków . Z tego tytułu ponoszą karę , popadają w ubóstwo bez swojej winy.
Czas przerwać ten stan jak najszybciej . Możemy złożyć Projekt Ustawy z inicjatywy społecznej . W tym przypadku potrzeba 100 000 podpisów obywateli. Nie widzę takiej potrzeby . Wam, Parlamentarzystom dajemy swoje mandaty zaufania do reprezentowania naszych interesów w sposób równy , wobec wagi problemu.
Z Waszej strony wystarczy 15 osób , aby proces legislacyjny został rozpoczęty . Nie wierzę, że 15 osób z grupy Posłów nie poda pomocnej dłoni ,kolejny raz odrzuci  potrzeby najsłabszych .
W ostatnim czasie setki godzin poświęcacie Państwo debatom nad Projektami, które przygotowane tak szybko trafiają pod obrady. Wiodący temat, to równouprawnienie dla WSZYSTKICH OBYWATELI TEGO KRAJU. Słusznie, popieram . Każdy ma prawo do obrony swoich racji.  Debatujecie Państwo nad związkami partnerskimi, legalizacją posiadania narkotyków , innymi sprawami wynikającymi ze sporów wewnętrznych partii, które funkcjonują z naszych , publicznych środków. Gratuluję siły przebicia , nadanie biegu sprawom ww. tematach osobom, którym zależy na zaspakajaniu swoich potrzeb.
Środowisko niepełnosprawnych niestety takiego szczęścia nie ma . Nie pamiętam publicznej debaty zmierzającej do  wzmocnienia pozycji społecznej osób niepełnosprawnych , ich Rodzin. Zdesperowani Rodzice demonstrują swoje oburzenie w różny sposób .
 Rząd trwa w swojej ciszy …pokrzyczą, osłabną, pójdą.
Do Pana Ministra kieruję ten apel o pomoc i wsparcie Projektu chociaż w obszarze uznania prawnych opiekunów niepełnosprawnych , jako osoby świadczące pracę , płatność na ich rzecz wszelkich świadczeń  jakie pracownik otrzymuje .
Nie tłumaczcie się proszę kryzysem, brakiem środków. To nie jest prawdą. Wystarczy chęć , inicjatywa , środki negocjujcie w Unii , szukajcie rezerw – znajdą się.
Wierzę , że z chwilą podjęcia debaty- za przyjęciem Projektu będzie prawa, lewa strona wraz z centrum. Wierzę, że Projekt  kierujący do konstrukcji Ustawy zostanie poparty jednogłośnie.
Trzeba tylko temat podjąć, nic więcej. Pan , Panie Ministrze jest adresatem Listu . Wierzę, że jeżeli obecna koalicja nie będzie dążyła do tak ważnych zmian , zrobią to Posłowie z innego ugrupowania , z opozycji. Będę tak długo prosiła w imieniu tych, którzy mnie proszą, póki mi sił starczy. Nadmienię tylko, że sama jestem  chora i biedna. Inwestowałam ogromne środki finansowe w kształtowanie umysłu mojego zaburzonego na autyzm wnuka.
Pomagałam odciążając Państwo, pogrążając się w długach . Nie żałuję , bo dziecko  wychodzi ze szponów autyzmu . Za kilkanaście lat będzie samodzielnym obywatelem, który być może podejmie pracę, nie będzie zdany na wsparcie Państwa.
Reasumując : Proszę o utrzymanie subkont tworzonych w Fundacjach na potrzeby danej osoby , zaostrzenie nadzoru nad podmiotami, które powinny nieść wsparcie , nie pogardę wobec słabszych , regulację prawną wobec opiekunów prawnych osób niepełnosprawnych uznając ich opiekę jako jeden z zawodów , świadczenie ciężkiej pracy .
 Z wyrazami szacunku
 Małgorzata Klemczak
( Babcia Gosia – Babcia autystycznego chłopca)
„Choroby są po to, by nam przypominać , że nasz kontrakt z życiem może być w każdej chwili unieważniony”  – Emil Cioran
PS. Pismo w oryginale wygląda przyzwoicie – ZAPEWNIAM ! Nie potrafię dodać na Blogu zapisu poprawnego – stosowna czcionka, odstępy, akapity itd. Tekst dostępny jest również na moim profilu facebooka. Wierzę, że im nas więcej w sieci rozpowszechni APEL , tym większa szansa na ocenę problemu przez naszych decydentów . To prośba do Władzy…nie „anarchia” bynajmniej..
 
Babcia Gosia

30.08.2012

Pomóżmy Marcinowi

9-letni Marcin  to dzielny mężczyzna.Od urodzenia choruje na padaczkę i jakby tego nie było dośc w 2010 roku wykryto u niego nowotwór złośliwy (neuroblastoma IV stopnia z przerzutami na wątrobę ,otrzewną i węzły).Od tego czasu walka trwa.Większość czasu spędza w szpitalach na chemioterapiach.Obecnie musi co dwa tygodnie jeździć ze Szczytna ,gdzie mieszka do Warszawy, aby móc kontynuować leczenie ratujące jego życie.Koszty dojazdów i leczenia ( co dwa tygodnie Marcin musi mieć wykupione lekarstwa na wątrobę) obciążają i tak skromny budżet państwa Kuśmierczyków a oprócz Marcina mają jeszcze dwoje dzieci na utrzymaniu.

 Marcin jest podopiecznym Fundacjii "Zdążyć z Pomocą"

1.08.2012

Nikodem

Witam wszystkich!

Mam na imię Nikodem i niedawno skończyłem 18 lat. Jestem uczniem XIV LO w Poznaniu.
Moją pasją jest muzyka i sport!
Potrzebuję Waszej pomocy!

W lipcu zdiagnozowano u mnie bardzo ciężką aplazję szpiku.
Obecnie przebywam w Szpitalu Klinicznym im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i czekam na dawcę oraz przeszczep szpiku
Liczę na Waszą pomoc i na to, że wśród Was jest ktoś kto może mi pomóc.
Pomóżcie mi i wielu innym chorym znaleźć genetycznego bliźniaka.
Zostańcie dawcami szpiku ponieważ Wasza kropla krwi może komuś uratować życie.
Nikodem

http://www.facebook.com/events/480729381955227/

31.07.2012

Bartek

Pomoc finansową prosimy kierować na konto bankowe
Fundacja Serce Dziecka
im. Diny Radziwiłłowej

ul. Narbutta 27 lok.1,
02-536 Warszawa

Wpłaty w PLN:
PL 12 1160 2202 0000 0001 4668 2533
Wpłaty w EUR:
PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272
SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem:
"Bartosz Witkowski"
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT
w którym należy podać:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej, KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: "Bartosz Witkowski"

Bartek

Mam na imię Bartek Witkowski.
Urodziłem się 27.08.2008 r.
Tak więc niedługo będę miał 4 latka.


Może już w tym roku Mama nauczy mnie jeździć na nartach?
A za 2 lata pojadę z Tatą na Opener Festiwal.
Pierwsze wycieczki po Tatrach mam już za sobą :)

Wszyscy, którzy śledzą moją historię wiedzą, że mam chore serducho.

Mam wrodzoną wadę serca: Zespół Shone’a z towarzyszącym niedorozwojem lewego serca (HLHS) o wartościach granicznych, koarktację aorty, zwężenie cieśni aorty, podzastawkowe zwężenie aorty, spadochronową zastawkę mitralną, którą ostatnio niestety zwężyła się za bardzo i jest niewydolna :( dwupłatkową, dysplastyczną zastawkę aortalną. Uff..jest tego trochę! Jestem obecnie po trzech operacjach. Ostatnia odbyła się we wrześniu 2010 w Monachium i ona pozwoliła mi z powrotem wrócić do gry :) Niestety byłem większym optymistą co do stanu mojego serducha. Ale nie poddam się! To nie leży w mojej naturze Szprotki. Wiem, że niezbędna jest kolejna operacja i to już wkrótce-czekam właśnie na kwalifikacje do niej. Nic to. Dam radę! Przecież w końcu muszę pojechać na tego Openera...
Otrzymałem już ogromną pomoc na moją ostatnią operację, ale jak sami widzicie to nie koniec. Dlatego proszę Was - nie zapominajcie o Szprotce!

Osoby fizyczne, a także spółki osobowe, mogą odliczyć od kwoty do opodatkowania 6% dochodu (PIT), a osoby prawne 10% dochodu (CIT).

A teraz jeśli macie ochotę, poznajcie  moją historię.

Pomóż Adamowi

/http://filantrop.org.pl/pomagamy/czteroosobowa-rodzina-jak-przezyc-miesiac-za-300-zlotych/

Czteroosobowa rodzina: jak przeżyć miesiąc za 300 zł?

Zwracam się z prośbą o udzielenie mi wsparcia finansowego na leczenie mojego męża Adama. Ma 56 lat,  jest bardzo chory, wymaga przyjmowania stałych leków, odpowiedniej diety i ciągłej rehabilitacji. Konieczne są częste wizyty w szpitalach i w poradniach specjalistycznych odległych od miejsca zamieszkania. Mąż przeszedł trzy operacje kręgosłupa lędźwiowego, jest po dwóch zawałach, ponadto wszczepiono mu wirusa żółtaczki „C” przy pierwszej operacji.

Od tamtej pory zaczęły pojawiać się inne choroby: cukrzyca typu II, wrzodziejące jelito grube, choroba wieńcowa serca (wszczepiony stent), nadciśnienie  tętnicze, zapalenie dwunastnicy i woreczka żółciowego, refluks, łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca skóry i paznokci, depresja, zespół jelita drażliwego, marskość wątroby, zwyrodnienie stawu biodrowego oraz kręgosłupa szyjnego, ostroga piętowa. Mąż obecnie porusza się o kuli i częściowo korzysta z wózka inwalidzkiego. Jest pod opieką kilku specjalistów. Bardzo często jeździ do szpitala na hepatologię, gdzie jest leczony obecnie interferonem. Mamy syna chorego od trzeciego miesiąca życia na padaczkę, syn wymaga stałej opieki drugiej osoby ma orzeczenie o stopniu znacznym niepełnosprawności.
Od czasu, gdy w 2005 roku mąż zachorował, nasza sytuacja finansowa uległa znacznemu pogorszeniu. Utrzymujemy się z renty męża, świadczenia pielęgnacyjnego i renty socjalnej. Nasze miesięczne dochody wynoszą około 2.100 złotych brutto. Na naszym utrzymaniu jest córka, która obecnie jest bez pracy i prawa do zasiłku. Córka też jest osobą niepełnosprawną w stopniu lekkim z powodu niespojenia łuku międzykręgowego. Po wykupieniu leków dla męża i syna oraz po opłaceniu bieżących rachunków na życie zostaje nam nieraz około 300 złotych na cały miesiąc na cztery osoby. Popadliśmy więc kłopoty finansowe: potrącenia windykatora, zalegamy z płatnościami. Nasze długi wynoszą około 15.000 złotych. Nie jesteśmy sami w stanie uporać się z naszymi problemami, dlatego zwracamy się do ludzi o wielkim sercu o wsparcie i  pomoc w naszej ciężkiej sytuacji.
Mąż jest podopiecznym Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. Jeśli ktoś z Państwa będzie chciał nam pomóc, to bardzo prosimy o wpłaty na subkonto męża: Fundacja  Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2618, tytułem: 4903 Bednarski Adam darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.
              
MARIA BEDNARSKA
tel. 519 141 051

29.07.2012

Marta

Zdjęcie: Marta ma tylko 22 lata i całe życie przed sobą, pod warunkiem, że znajdzie się dawca szpiku, który Ją uratuje. może to Ty?
A Marta musi wygrać dla siebie i swojego czteroletniego synka.
http://kontakt24.tvn.pl/artykul,dawcy-szpiku-dla-marty,414080.html
a tutaj link co zrobić, aby zostać dawcą, tak dla przypomnienia
http://www.darszpiku.pl/jak%20zostac%20dawca.php
166

Pomoc dla Piotrka

Pamiętacie Piotrka z Malborka?
Tak niedawno cieszyliśmy się, że znalazł dawcę, ale okazało się, że Jego dawczyni zaszła w ciążę. Piotrek nie może czekać rok na przeszczep, zatem znów prosimy, apelujemy pomóżcie!!!!!!
Piotr Ździebłowski to nasz kolega. Mieszka w Malborku. Miał razem z nami zdawać maturę ale nie może. Zachorował na białaczkę. Szukamy dla niego dawcy szpiku. Może Ty nim jesteś, tylko o tym nie wiesz. Zarejestruj się http://bit.ly/zostan-dawca On się nie poddaje ale potrzebuje pomocy... [uczniowie I LO w Malborku]

27.07.2012

Podarujmy NOWE ŻYCIE dla Karolka

Zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli i prosimy o pomoc dla naszego synka, który jest bardzo dzielnym i silnym chłopcem, który chce walczyć o życie. Pomóżcie nam dać mu szanse na ponowne narodziny, gdyż bez WASZEGO wsparcia nie damy rady. Nie ma nic gorszego jak bezsilność rodziców wobec ciężkiej choroby własnego dziecka, którego życie trzeba ratować, my nie poddamy się i będziemy walczyć razem z nim. Za każdy, nawet najmniejszy Dar Serca Serdecznie Dziękujemy. Jesteśmy i zawsze będziemy bardzo wdzięczni za każdą pomoc. DZIĘKUJEMY!!! - piszą RODZICE MAŁEGO KAROLKA

 Źródło :
 http://www.powiat.limanowa.pl/pl/7400/89864/Podarujmy_NOWE_ZYCIE_dla_Karolka.html

 Karolek jest naszym drugim skarbem. Urodził się 2 kwietnia 2012 roku w Limanowej w 42 tygodniu ciąży. W skali Apgar otrzymał 9 pkt. Nasza radość była ogromna i nikt nie przypuszczał, że coś może mu dolegać. W drugiej dobie życia usłyszano szmer nad jego serduszkiem i natychmiast zabrano go na dodatkowe badania. Późnym popołudniem pani doktor poinformowała mnie, że u naszego Karolka stwierdzono wrodzoną wadę serca w związku z tym musi zostać przewieziony do szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocim.
Zostałam poproszona do sali, aby go nakarmić, Karolek miał podpięty tlen i był już tak słaby, że nie mógł ssać piersi. Wezwaliśmy księdza, który ochrzcił naszego dzielnego aniołka. Około godziny 22.00 zabierała go karetka do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Widząc go odjeżdzjącego w inkubatorku serce nam pękało. Powiedzieliśmy do niego „trzymaj się Karolku” wtedy, otworzył oczka i szeroko uśmiechnął się, to było coś pięknego i wzruszającego, czego nigdy nie zapomnimy. Następnego dnia, gdy, dotarliśmy do Prokocimia już było wiadomo, że wada serduszka jest złożona i bardzo ciężka, oznaczało to szereg badań i mnóstwo niewiadomych.
Przez tydzień żyliśmy w wielkim przerażeniu, co będzie z naszym kochanym dzieciątkiem, nikt nie udzielał nam wyczerpujących informacji. Na okrągło słyszeliśmy tylko, że wada jest bardzo ciężka i że musimy się modlić. Oboje byliśmy na skraju załamania, aż w końcu przedstawiono nam diagnozę stanu zdrowia naszego kochanego dziecka.

„Złożona wrodzona wada serca o typie pojedynczej komory, dekstrokardia (serce po prawej stronie), atrezja zastawki trójdzielnej (zarośnięta zastawka), hipoplazja prawej komory (szczątkowa a właściwie brak prawej komory), przełożenie wielkich pni tętniczych, ubytki międzykomorowe (dziury między połówkami serca), ubytek międzyprzedsionkowy, zwężenie podzastawkowe i zastawkowe tętnicy płucnej, lewa żyła próżna górna do zatoki wieńcowej”.

To był dla nas szok, koniec świata, połowy rzeczy nie rozumieliśmy, nie wiedzieliśmy, co robić.
Maleństwo swój pierwszy miesiąc życia spędziło w szpitalu a my codzienne przyjeżdżaliśmy ponad 100 km, aby chociaż go zobaczyć. Nie zawsze mogliśmy go brać na ręce ani dużo dotykać a czasem nie udało się nawet wejść na salę, gdy trwały w tym czasie badania.

Karolek wymaga dwóch operacji, które muszą być przeprowadzone w odpowiednim wieku dziecka. I etap należałoby wykonać, gdy będzie miał 6 miesięcy a więc w październiku 2012 roku, natomiast II etap w wieku dwóch lub trzech lat. Niestety w naszym kraju na takie operacje czeka sie bardzo długo, czasem nawet przeprowadzane są dopiero wtedy, gdy stan dziecka znacznie się pogorszy lub zagraża jego życiu.
W Polsce, lekarze nie dają nam dużych szans na powodzenie operacji ani, że zostanie ona przeprowadzona w odpowiednim dla jego życia czasie. Na dodatek w kolejce czeka jeszcze wiele innych dzieci, dlatego zaczęliśmy szukać pomocy wszędzie! Dowiedzieliśmy się o słynnym światowej sławy kardiochirurgu prof. Edwardzie Malcu, który uratował życie niejednemu dziecku, któremu inni nie dawali szans na przeżycie. Karolek musi przejść bardzo ciężką i skomplikowaną operację wrodzonej wady serca, do której został zakwalifikowany na październik 2012 roku w Klinice Groβhaden Uniwersytetu Ludwiga Maxymilliana w Monachium. Koszt operacji to 27 700 EURO a więc blisko 120 000 złotych, który znacznie przerasta nasze wszelkie finansowe możliwości.

 JAK POMÓC:

Karolek wymaga bardzo ciężkiego i skomplikowanego zabiegu kardiochirurgicznego, którego podjął się prof. Edward Malec w Klinice Groβhaden Uniwersytetu Ludwiga Maxymilliana w Monachium.

Termin operacji to październik 2012 roku. Koszt operacji to 27 700 EURO a więc blisko (120 000 złotych) który znacznie przerasta nasze wszelkie możliwości.

BARDZO PROSIMY O POMOC W ZEBRANIU KWOTY POTRZEBNEJ NA OPERACJĘ KAROLKA

Jeśli mogą Państwo nam pomóc bardzo prosimy o kontakt:

e-mail: k-talaska@wp.pl

tel: 503 628 395

tel: 503 628 416

Dziękujemy ludziom, którzy nie są obojętni na potrzeby innych. Jesteśmy i zawsze będziemy bardzo wdzięczni za każdą pomoc. Nie ma nic gorszego jak bezsilość rodziców wobec ciężkiej choroby własnego dziecka, którego życie trzeba ratować.

Za każdy, nawet najmniejszy Dar Serca Serdecznie DZIĘKUJEMY!

I TY MOŻESZ POMÓC...

Wszystkie osoby, które zechcą pomóc Karolkowi mogą to uczynić dokonując wpłaty na rachunek:
Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis

86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Karol Talaska”

Dla wpłat zagranicznych:
USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 z dopiskiem „Karol Talaska”
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 z dopiskiem „Karol Talaska”

Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk

                                                                 Dziękujemy!
                                                              Rodzice Karolka.

28.05.2012

PILNIE POTRZEBNA POMOC DLA NATALKI..

Pochodzi z :    http://naszechoruszki.npx.pl/news.php?readmore=116


Image and video hosting by TinyPic
Ma niespełna cztery lata. Wspólnie z bratem i mamą mieszka w Żarowie. Niedawno u Natalki wykryto białaczkę. Poniżej publikujemy apel dziewczynki z prośbą o pomoc.

http://www.swidniczka.com/news,single,init,article,10560Nazywam się Natalia Fedak, mam 4 lata.
Mieszkam w Żarowie z mamą i starszym bratem Adrianem.
W tym samym mieście mieszka również moja babcia i dziadek, którzy poświęcają nam wiele czasu.
Lubię bawić się lalkami, słuchać bajek i jeździć na rowerku.
Właśnie dowiedziałam się , że jestem bardzo chora: mam ostrą białaczkę limfoblastyczną.
To trudne i bardzo groźne słowa.
Trafiłam do szpitala we Wrocławiu, gdzie poddawana jestem wielu bardzo bolesnym badaniom i zabiegom oraz intensywnej chemioterapii.
Przyjmuję ogromne ilości leków i kroplówek, które mają mi pomóc pokonać chorobę. Mama i babcia bardzo się o mnie troszczą.
Są przy mnie w dzień i w nocy, ale za pobyt w szpitalu, dojazdy i niektóre leki muszą dużo płacić.
Lekarze mówią, że będę leczona minimum 2 lata.


PROSZĘ O POMOC DLA NATALKI I WPŁATY NA KONTO FUNDACJI,KTÓRA OPIEKUJE SIE DZIECKIEM:
Towarzystwo Przyjaciół Chorych ,, HOSPICJUM" w Żarowie
ul. Armii Krajowej 54
Bank Spółdzielczy w Świdnicy o/Żarów
89-9531-1032- 2001-0003-0052-0001
koniecznie z dopiskiem
;dla Natalii Fedak - córki Magdaleny Burzyńskiej

25.05.2012

I Ty możesz pomóc Kamilce !!!!

Bank Spółdzielczy Duszniki.
Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski i Młodzieży Niepełnosprawnej,,Nadzieja"
ul Strzelecka 11/A 62-045 Pniewy
nr.konta 51907200020515402220000001
 koniecznie z dopiskiem na leczenie-rehabilitację Kamilki Musiał
profil mamy Kamilki    http://nk.pl/#profile/30793948
Kamilka Musiał urodziła się w 33 tygodniu ciąży,otrzymała 0-3 punktow po porodzie.Została podłączona do respiratora, sonde i wiele innych urządzeń.Walka Kamilki była ciężka i ciągle nie równa która toczy się do dzisiejszego dnia…
Przy badaniu usg ciemiączka stwierdzono u dziewczynki mózgowe porażenie dziecięce.Rehabilitacja specjaliści i ciągłe zapalenie płuc .Okazało się że ma w płacie płucnym gronkowca złocistego i trzeba było go zwalczyć ..Gdy miała 4 miesiące w poradni powiedziano ,że niewiadomo jak Kamilka widzi wiec trzeba było udać się do okulisty.Tu jednak nie potrafiono zbadać dokładnie jej wzroku.Dopiero wizyta u profesora Prosta w Warszawie  wyjaśniła jaka wade wzroku ma Kamilka: to astygmatyzm ,zez oka prawego i zapisano okulary.
Mama Kamilki mówi:
“dwa tygodnie póżniej Kamilka przestala nam pić z butelki ,zanikł odruch ssania.Córeczka trafiła na ul Szpitalna w Poznaniu i tam podłączono ją pod sondę .Powiedziano nam też że już na stałe będzie pod sondą.Ja jako mama nie dopuszczałam wogóle myśli do tego ,że moje dziecko będzie już ciągle pod sondą.Sama udałam się logopedy dziecięcego ,który nauczył mnie masażu całej buzi aż do 3 odruchow wymiotnych.I.z takimi zaleceniami udałam się do szpitala i natychmiast poprosiłam o odłączenie mojego dziecka od sondy i na własną odpowiedzialnośc zabrałam ją do domkuW domu oprócz masaży karmiłam ją strzykawką ale doustnie.Po miesiącu Kamilka zassała smoczek i do dnia dzisiejszego Kamilka pije i je bez sondy .Po trudnej długotrwałej rehabilitacji Kamilka zaczęła nam chodzić trzymana pod pachy.Niestety radośc nasza nie trwała długo.  2 lata póżniej przyszedł pierwszy atak padaczki .Kamilka była nieprzytomna od godziny 7:30 do godziny12:30 i nastąpiły dalsze zmiany w mózgu..Przestała chodzić.Mimo to robimy wszystko by było dobrze.2 lata temu powiedziano nam w Poznaniu ,że wszystko zacznie się dopiero gdy Kamilka skończy 7 lat.We wrzesniu ubiegłego roku  skończyła 7 lat i napięcie mięśniowe kończyn dolnych było tak twarde ,że trzeba było operować.9 maja był zabieg przedłożenia ścięgien .Czeka nas jeszcze wszczepienie pompy baklofenowej, ale nie wiemy jeszcze dokładnie kiedy, czy za rok czy dwa  lata.Wiemy tylka tyle ,że jest wpisana w kartotece.Chcemy przeprowadzić operacje oczu ale Poznań na razie nie wyraża zgody .A Kamilka bardzo żle widzi na prawe oczko bo za mocno ucieka do środka.”
 
Za każdą nawet najdrobniejszą pomoc z góry serdecznie i z Serca Dziękujemy !!!!

25.04.2012

Aga Szeląg

Źródło:http://www.agnieszkaszelag.pl/

W grudniu 2008 roku u 19-letniej wówczas Agnieszki wykryto nowotwór złośliwy móżdżku ostatniego, IV stadia zaawansowania. Po operacji usunięcia guza  wystąpiły równocześnie wszelkie możliwe skutki uboczne m.in. prawostronny niedowład, porażenie VI nerwu wzrokowego, zaburzenia równowagi, zespół depresyjny. Lekarze rokowali 2-3 miesiące życia, a ponieważ organizm Agnieszki był zbyt słaby, by przeżyć chemioterapię, zakwalifikowana została do radioterapii.
Wielomiesięczna radioterapia skutkowała wypadaniem włosów, rzęs, bólami stawów, refluksem żołądka, zaburzeniami układu immunologicznego, moczowego. Stan psychiczny Agnieszki był bardzo zły. Kilkakrotnie zasięgała  porady psychiatrycznej. Wymagała całodobowej opieki i rehabilitacji, a przysługujące jej zabiegi osiągnęły swój limit.
Następnie w maju 2010 wykonano prywatnie operacje prawej gałki ocznej.
Sytuacja finansowa rodziny pogarszała się z dnia na dzień. Mama Agnieszki, mająca na utrzymaniu dwójkę dzieci, ledwo wiązała koniec z końcem. W lutym 2011 roku podczas jednego z badań kontrolnych wykryto zmianę guzowatą wewnątrz i zewnątrzrdzeniową, co wskazywało na rozsiew wewnątrzkanałowy. Lekarze zastosowali radiochemioterapię radykalną która była bardzo niebezpieczna gdyż groziła przerwaniem rdzenia kręgowego. Usunięto operacyjnie fragmenty guzów, które wychodziła poza rdzeń, ale w kanałach zostały.
Agnieszkę skierowano na dalszą chemioterapię, przetaczano krew, a ze względu na zakażenie (krew gęstniała) chirurdzy wszczepili port, aby nadal kontynuować chemioterapię do października 2008. Rodzaj guza (guz dziecięcy) nie pozwala na przyjęcie kolejnej sesji chemioterapii(radioterapia radykalna 25 lamp, 19 kursów chemioterapii).
By organizm Agnieszki wrócił do pewnego stopnia sprawności fizycznej potrzebna jest ciągła, systematyczna rehabilitacja, a pula zabiegów rehabilitacyjnych przysługujących jej z NFZ'u jest zdecydowanie niewystarczająca i kończy się w październiku tego roku. Oprócz tego warunki mieszkaniowe, na dzień dzisiejszy są nieprzystosowane do jej obecnego stanu zdrowia.
Poprzez cykl imprez charytatywnych chcemy zgromadzić fundusze na zrealizowanie podstawowych potrzeb Agnieszki. Wierzymy że z Waszą pomocą Agnieszka wróci do swojej dawnej formy.

Pomóż

Jeśli chcesz pomóc Agnieszce, Fundacja Centrum Idei utworzyła specjalne subkonto na które możesz przelać dowolną sumę pieniążków. 
Wszystkim ludziom dobrej woli serdecznie dziękujemy.
DANE DO PRZELEWU:
FUNDACJA CENTRUM IDEI
KRS 0000291666
UL. SZANAJCY 11/62
03-481 WARSZAWA

NR KONTA: 46160013450004120214340150 (w walucie PLN)

Zapraszam również na blog Agi dostępny pod adresem:     http://bo-widzisz.pinger.pl/

Pomóżmy Kasi

 Źródło:http://pogwizdku.com.pl/?page_id=250
Katarzyna Możdżeń 22 letnia przyjmująca z Łodzi. Swoje pierwsze kroki w siatkówce stawiała w łódzkim ŁKS-ie. Z tym klubem związana była do 2009 roku, gdzie następnie  podpisała kontrakt z drużyną z Aleksandrowa Łódzkiego. A już w 2010 roku zadebiutowała w ekstraklasie.
Przez półtorej roku reprezentowała barwy białostockiego klubu. Z końcem 2011 roku, jeszcze podczas trwania sezonu Kasia rozwiązała kontrakt z AZS-em Białystok i wróciła do Łódzkiego Klubu Sportowego. Niestety choroba sprawiła, że młoda siatkarka po jednym rozegranym spotkania w ŁKS-ie musiała przerwać karierę sportową.

Jak pomóc?
Jak pomóc?
Pomóc możesz na kilka sposobów:
1. Weź udział w aukcji charytatywnej koszulek siatkarskich. Możesz wylicytować ciekawe koszulki z autografami lub dedykacjami od siatkarek, a dochód z tej aukcji będzie przekazany na rzecz Kasi. Wszystkie trwające aukcje możesz znaleźć TU:
Zobacz aukcje
2. Pomóż wpłacając pieniądze na konto udostępnione na ten cel przez Caritas:

Kochamy Cie Lilu...


3-letnia dziewczynka choruje na nowotwór złośliwy. Już usunięto jej jedną nerkę. Nadzieją na całkowite wyzdrowienie jest specjalistyczne leczenie. Niestety to nie jest refundowane w Polsce i dziewczynka może szukać pomocy tylko za granicą. Barierą są pieniądze bo rodzice w krótkim czasie muszą zebrać aż 80 tys. Euro.

Dziewczynka od roku niemalże każdy dzień spędza w szpitalu z krótkimi przerwami na pobyt w domu. A tak wyglądała jeszcze przed rokiem. Nie gasł uśmiech na jej twarzy.

Diagnoza - nowotwór złośliwy zabrzmiała jak wyrok. W nadnerczu zdiagnozowano guza wielkości mandarynki. Dziewczynka jest po usunięciu nerki, na razie rokowanie jest dobre bo na dziś nie ma ani jednej komórki nowotworowej w organizmie ale żeby zakończyć leczenie konieczne jest leczenie przeciwciałami za granicą. A to kosztuje 80 tys Euro. W tym przypadku rodzice nie mogą jednak liczyć na pomoc Funduszu Zdrowia.

Ta jednostka chorobowa jest na etapie badań klinicznych, nie znajduje się w koszyku świadczeń gwarantowanych. Dlatego rodzice proszą o pomoc wszystkich ludzi, którym nieobojętne jest życie ich dziecka.
Trwa walka z czasem. Rodzice na leczenie muszą wyjechać już w lipcu. Wierzą, że w walce z chorobą córki nie zostaną sami.

Wpłaty prosimy kierować na konto: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
BANK Pekao S.A. I O/Warszawa
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

lub BANK BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

Przy wpłacie trzeba dopisać: 16079 WÓJTOWICZ LILIANNA
http://www.tvp.pl/rzeszow/reportaze/kochamy-cie-lilu/6974381/kochamy-cie-lilu/6974563

18.04.2012

Pilna pomoc dla Dominisi !!!



DOMINIKA GADZIŃSKA:ostra białaczka limfoblastyczna

Leczona jest w Poznańskiej Klinice.Leczenie tej choroby nowotworowej jest bardzo długie,kosztowne i bardzo bolesne,

                                             Proszę o pomoc dla mojej córki Dominisi!

Fundacja Pomocy Dzieciom
z Chorobami Nowotworowymi

ul. Długosza 10/5
60-558 Poznań
tel. (0-61) 847-59-09

PKO S.A. IV Oddz. P-n
72124032201111000035286598


PRZEKAŻ 1 % NA LECZENIE DOMINIKI:

KRS 0000023852

KONIECZNIE Z DOPISKIEM: DOMINIKA GADZIŃSKA

ZA KAŻDĄ OKAZANĄ POMOC BARDZO DZIĘKUJĘ..

LINKI.

FUNDACJA: http://www.fundacja.e-prestige.pl/
NASZA KLASA : http://nk.pl/#profile/24372583

14.04.2012

Nataniel prosi o pomoc !!!

NAZYWAM SIĘ NATANIEL.URODZIŁEM SIĘ O WIELE ZA WCZEŚNIE,BO JUŻ W 29 TYG. CIĄŻY. WRAZ ZE MNĄ NA ŚWIAT PRZYSZEDŁ MÓJ BRACISZEK MAKSYMILIAN. NIESTETY JA NIE MIAŁEM TYLE SZCZĘŚCIA CO ON I DZIŚ JESTEM BARDZO CHORY. W PIERWSZYM TYGODNIU ŻYCIA MIAŁEM MASYWNE WYLEWY( IV STOPNIA) DO MÓZGU. OD TAMTEJ PORY JA I MOI RODZICE WALCZYMY O MOJE ZDROWIE I ŻYCIE.
PIERWSZE PÓŁ ROKU ŻYCIA MUSIAŁEM BYĆ Z DALA OD MOJEJ MAMY I TATY,DLATEGO ŻE LECZONO MNIE W POMORSKIEJ AKADEMII MEDYCZNEJ W SZCZECINIE.TO BYŁ NAJGORSZY OKRES W MOIM CAŁYM ŻYCIU.BYŁEM TAM WIELOKROTNIE OPEROWANY,A LEKARZE WCIĄŻ POWTARZALI, ŻE JEST BARDZO ZE MNĄ ŹLE...
W TRAKCIE LECZENIA W PAM PRZESZEDŁEM SZEREG KOMPLIKACJI ZWIĄZANYCH Z WYLEWEM I Z WCZEŚNIACTWEM.PRZESZEDŁEM SEPSĘ,NEUROINFEKCJĘ,ZAPALENIE OPON MÓZGOWO-RDZENIOWYCH,ZAPALENIE PŁUC,PORAŻENNĄ NIEDROŻNOŚĆ JELIT,KRWAWE WYMIOTY.
TO WSZYSTKO ODCISNĘŁO TRWAŁE PIĘTNO NA MOIM ZDROWIU I ROZWOJU.WYLEW SPOWODOWAŁ WODOGŁOWIE POKRWOTOCZNE.W LIPCU 2009 PRZESZEDŁEM IMPLANTACJĘ DRENAŻU KOMOROWO-OTRZEWNOWEGO POTOCZNIE MÓWIĄC MAM W GŁÓWCE ZASTAWKĘ,KTÓRA SZTUCZNIE WYMUSZA KRĄŻENIE PŁYNU MÓZGOWO-RDZENIOWEGO.
DZIŚ JESTEM JUŻ 3LETNIM CHŁOPCEM,ALE NADAL NIE POTRAFIĘ SAM PRZEKRĘCAĆ SIĘ NA BOCZKI ANI SIEDZIEĆ.
CIERPIĘ NA MÓZGOWE PORAŻENIE DZIECIĘCE-CIĘŻKI ZESPÓL WIOTKI,MAM PADACZKĘ LEKOOPORNĄ TZW. ZESPÓL WESTA,MAM ZANIK NERWÓW WZROKOWYCH.
WYLEW TAK BARDZO USZKODZIŁ MÓJ MÓZG ŻE DO DZIŚ NIE MOGĘ ZOBACZYĆ TWARZY SWOJEJ MAMY. MAM TEŻ OGROMNE PROBLEMY Z ODŻYWIENIEM,MAMA KARMI MNIE BUTELKĄ,BO NIE POTRAFIĘ GRYŹĆ I POŁYKAĆ STAŁYCH POKARMÓW.
CODZIENNIE MUSZĘ ĆWICZYĆ W DOMU Z PANIAMI RENIĄ I MAŁGOSIĄ,BARDZO TEGO NIE LUBIĘ I STRASZNIE PŁACZĘ,BO TO MNIE BOLI,ALE ROZUMIEM ,,,ŻE NIE MAM INNEGO WYJŚCIA I MIMO WSZYSTKO MUSZĘ BYĆ DZIELNY,BO WIERZĘ,ŻE W KOŃCU TE WYSIŁKI NIE PÓJDĄ NA MARNE,I W KOŃCU BĘDĄ EFEKTY MOJEJ CIĘŻKIEJ PRACY.

PROSZĘ LUDZI O WIELKIM SERCU O WSPARCIE,BEZ WAS NIE DAMY SOBIE RADY.

JAK MOŻEMY POMÓC NATANIELOWI?
ABY PRZEKAZAĆ DAROWIZNĘ NA RZECZ NATANKA TRZEBA NAPISAĆ :

FUNDACJA ZŁOTOWIANKA
ul. Widokowa 1
77-400 Złotów

OPERACJE ZAGRANICZNE WYMAGAJĄ UŻYCIA
SWIFT CODE : GBWCPLPP

SBL Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010
UWAGA BARDZO WAŻNE :
Koniecznie z dopiskiem : na rzecz Nataniela Kwiecińskiego

11.04.2012

Pomóż Kai w walce z guzem mózgu

Tekst pochodzi ze stronki Kai:
Ta smutna dziewczynka to 5-letnia Kaja z Sejn (woj. podlaskie), która na swoje 5 urodzinki dostała w "prezencie" wyrok - nowotwór złośliwy mózgu, a dokładniej glejak pnia mózgu.
Dotąd szczęśliwa rodzina: rodzice Monika i Rafał oraz dzieci Sebastian (7), Kaja (5) i Maja (4) nie spodziewają się, że ich życie zamieni się w koszmar i wyścig z czasem.

Choroba Kai, późno dała znać o sobie. Kiedy dziewczynka zaczęła mieć problemy ze wzrokiem - poszliśmy do okulisty, nie podejrzewając nic groźnego - mówią rodzice Kai. Ale, gdy malutka zaczęła tracić równowagę, szybko się męczyła, a wzrok się pogarszał z dnia na dzień, zgłosiliśmy się do neurologa. Szybka akcja, skierowanie do miejscowego szpitala, nikt nic nie mówi, nie stawia jednoznacznej diagnozy. Odsyłają nas do Kliniki w Białymstoku, tam po wstępnych badaniach i tomografii głowy dowiadujemy się, że w główce Kai znajduje się "jakiś" twór - prawdopodobnie złośliwy glejak na pniu mózgu.
Po kilku dniach karetką jedziemy do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Czekamy na rezonans z nadzieją, że diagnoza Kai okaże się łaskawsza, że może jest jakaś nadzieja......

Niestety szybko nam ją odbierają. - Najgorsze co się może znaleźć w mózgu. - mówi nasza doktor prowadząca. Nie mamy już więcej złudzeń. Na operację Kaja się nie kwalifikuje, przynajmniej w Polsce.

Po dwóch tygodniach i pierwszej 5-dniowej chemii wracamy do domu. Kaja jest słaba, nie uśmiecha się i boli ją brzuszek. Nie ma siły bawić się z rodzeństwem, ale jest szczęśliwa, że w końcu jesteśmy razem. Ciężko przeżyła pierwsze w swoim życiu i tak długie rozstanie z bratem i siostrzyczką... A będą dłuższe.

To dopiero początek tej trudnej drogi, którą musi pokonać Kaja, a my jako rodzice musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby ją bezpiecznie przeprowadzić przez "przepaść", która jest pod jej stopami.
Proszę więc o pomoc wszystkich




jak możesz pomóc
kreska

Bardzo prosimy o wpłaty na poniższe konto.
Każda złotówka jest ważna i bardzo nam pomoże.
Pieniądze zostaną przeznaczone na leczenie w kraju,
jak i za granicą.


Numer konta do wpłat:


Konto stowarzyszenia:
6293540007 0000 0000 1629 0001


KRS: 0000061555
(można przekazać 1% podatku)

Regionalne Stowarzyszenie
na Rzecz Osób Niepełnosprawnych w Sejnach

ul. Wojska Polskiego 60 d
16-500 Sejny

W tytule z dopiskiem "Dla Kai Kwaterskiej"



paypal Konto PAYPAL: info@dlakai.pl



30.03.2012

Ewa i Sara

Źródlo http://www.siostrom.zafriko.pl/

Ewa Laufer- urodziła się 6 września 1991 roku.
Ewa od urodzenia cierpi na czterokończnowe porażenie mózgowe, wodogłowie ( zastawka Pudenza), epilepsja, alergia wziewno-pokarmowa, maksymalny obraz skoliozy ( ucisk garbu żebrowego na płuco), uszkodzenie nerwu wzrokowego ( - 14,5 dioptrii), nie siedzi, jest całkowicie leżąca, korzysta z pampersów, Ewę trzeba nakarmić, zmienić położenie ciała.
Ewunia uwielbia muzyke,a zajecia muzyczne wktorych uczestniczy stymuluja i motywuja ja do aktywnosci. Poprzez grymas twarzy okazuje radość, zadowolenie, ale też smutek/gdy odczuwa ból/uwielbia kontakt z ludzmi, a zwłaszcza dzieci, reaguje na znajome osoby.
Potrafi prawidłowo odczytać zabawne sytuacje-  reaguje wtedy szczerym śmiechem. Jest bardzo wrażliwa, najchetniej chciałaby, aby Sara (siostra) cały czas poświęcała jej.

Sara Laufer- urodziła się 6 września 1991 roku.
Sara od urodzenia cierpi na spastyczne porażenie mózgowe , alergię wziewno-pokarmowa, astygmatyzm, zaburzenia równowagi.
Sara-to chodząca dobroć, każdemu chce pomoc, jest bardzo przyjacielska i wrażliwa. Jest niesamowicie staranna i konsekwentna w wykonywaniu ćwiczeń tzw. tytanka pracy- za wszelką cene dąży do celu, bardzo ciężko potrafi pracować i to dało jej stawiać pierwsze kroki, a później zacząć chodzić.
Sara posiada niesamowita wyobraźnie i motywacje do działania. Interesuje się teatrem, często wystawiają sztuki- to jej pasja.
Interesuje ją geografia, dobrze jeździ konno, to dzięki systematycznej i wieloletniej hipoterapii.
Jej marzeniem jest nauka jezyka niemieckiego, kiedyś w szkole podstawowej się uczyła tego jezyka, teraz nie ma osoby i pieniędzy, aby to kontynuować.

Szansą na poprawę stanu zdrowia Ewy i Sary jest udział w specjalistycznych turnusach rehabilitacyjnych. Dzięki kompleksowej rehabilitacji pod okiem specjalistów dziewczynki robią coraz większe postępy. Sara nie musi korzystać już z wózka, a jeszcze niedawno rodzice prowadzili dwa wózki z niepełnosprawnymi córkami. Potrafi się również samodzielnie ubrać. Ewa przez 8 lat miała miksowany każdy pokarm. Dzięki systematycznej pracy (masaż mięśni twarzy, pobudzanie elementów artykulacyjnych) obecnie potrafi samodzielnie gryźć, a także powiedzieć kilka słów i zdań. Aby nie stracić dotychczasowych umiejętności, konieczne jest kontynuowanie specjalistycznej rehabilitacji. Rezygnacja z fachowej pomocy byłaby przekreśleniem wieloletniej, ciężkiej pracy i skazaniem dziewczynek na wegetację w domu. Niestety, koszty codziennej rehabilitacji, leków, sprzętu i turnusów rehabilitacyjnych przekraczają możliwości finansowe rodziny. Koszt jednego turnusu w Ośrodku Rehabilitacyjnym w Wągrowcu wynosi około 8.000 zł.

Do tej pory dziewczynki mogły korzystać z pomocy fundacji, które częściowo pokrywały koszty rehabilitacji, jednak Ewa i Sara są już pełnoletnie, a wraz z uzyskaniem pełnoletności wiele dróg wsparcia jest już dla nich niedostępnych. Większość fundacji pomaga głównie dzieciom do ukończenia 18. roku życia. Również prywatni darczyńcy zdecydowanie chętniej pomagają młodszym dzieciom, natomiast apele o pomoc dla Ewy i Sary spotykają się z niewielkim odzewem.


Dorosła, niepełnosprawna osoba zostaje ze swoimi problemami zupełnie sama, tymczasem koszty rehabilitacji nie maleją... O wiele łatwiej jest pomagać małym, chorym dzieciom, jednak pamiętajmy, że osoby dorosłe również potrzebują naszego wsparcia. Zauważmy także ich potrzeby, pomóżmy pokonać kolejne przeszkody na długiej drodze do samodzielności. Nie pozwólmy, by pieniądze decydowały o dalszym życiu Ewy i Sary...
Darowizny na rehabilitację można kierować na konto:


"Podwójny Uśmiech" Stowarzyszenie na rzecz bliźniąt
ul. Grochowska 56/ 76
04-282 Warszawa
Alior Bank
Numer konta: 51 2490 0005 0000 4610 2114 1109
tytułem: Darowizna dla Sary i Ewy (nr 026)



1% podatku dla Sary i Ewy
  • KRS nr 0000206719
  • cel szczegółowy 1%: Na leczenie Sary i Ewy (nr 026)




Ewa i Sara posiadają również subkonta w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
tytułem: 900 Laufer Ewa i Sara darowizna na pomoc i ochronę zdrowia


Możesz również przekazać 1% podatku na rehabilitację Ewy i Sary:

NUMER KRS: 0000037904

Cel szczegółowy 1%: 900 Laufer Ewa

29.03.2012

Mały Damianek potrzebuje pomocy!

Źródło: http://www.damian.komnata.pl/

Zwracamy się do Państwa z gorącą prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego siedmioletniego synka Damianka. Dzięki testom przesiewowym już w pierwszym miesiącu życia wykryto u niego Mukowiscydozę. Od tego momentu jest pod opieką lekarzy z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Mukowiscydoza jest nieuleczalną chorobą genetyczną, która powoduje powstawanie zmian w obrębie układu oddechowego i pokarmowego. Mimo ciągłego przyjmowania leków stale postępuje i systematycznie wyniszcza cały organizm. Charakteryzuje się ona częstymi stanami zapalnymi oskrzeli i płuc oraz niewydolnością enzymatyczną trzustki z zaburzeniami trawienia i wchłaniania. Syn zmuszony jest codziennie przed każdym posiłkiem przyjmować bardzo drogie leki - enzymy trawienne, bez których jego układ pokarmowy nie strawiłby pożywienia. Niezbędne jest także uzupełnianie niedoborów witamin A, E, D oraz podawanie preparatów działających osłonowo na wątrobę. Aby zahamować postęp choroby, konieczne jest także oczyszczanie jego dróg oddechowych z lepkiego i gęstego śluzu przy pomocy nebulizatora z preparatami mukolitycznymi - rozrzedzającymi oraz powtarzanych kilka razy dziennie oklepywań klatki piersiowej. Niestety, mimo wykonywanych trzy razy dziennie inhalacji i drenaży, zmiany w płucach Damiana pogłębiają się.
Niestety wydatki na leczenie z miesiąca na miesiąc wzrastają. Teraz wynoszą one 800 - 1000 zł .miesięcznie. NFZ większości z nich nie refunduje. Zakup kosztownych leków oraz sprzętu do rehabilitacji znacznie przekracza nasze możliwości finansowe. Mamy nadzieję, że trwające testy genetyczne doprowadzą do tego, że mukowiscydoza stanie się chorobą uleczalną.
Teraz jednak wszystko co możemy zrobić to przy pomocy leków i rehabilitacji nie dopuścić aby choroba niszczała organizm naszego synka. Los Damianka jest także w Państwa rękach. Wierzymy, że na naszym miejscu zrobilibyście Państwo wszystko, by ratować życie najbliższej Państwu osoby. Z góry serdecznie dziękujemy
Zrozpaczeni rodzice - Izabella i Przemysław Pawlas

Numer konta, na które można wpłacać pieniądze:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Bank PeKaO S.A. Oddział 1 w Warszawie 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

Numer kierunkowy banku dla wpłat dokonywanych z zagranicy:

Koniecznie z dopiskiem:
"DAMIAN PAWLAS - DAROWIZNA NA LECZENIE I REHABILITACJĘ".

"Zostań Mamo"

Fundacja  " Zostań Mamo"
to jedna z nielicznych fundacji na terenie Polski kierująca swoją pomoc do młodych mam zmagających się z chorobą nowotworową.
Choroba młodej mamy, która ma przed sobą całe życie i chciałaby doczekać dorosłości swoich dzieci to dramat wielu polskich rodzin. Specjalistyczna opieka medyczna, skomplikowane zabiegi, środki farmakologiczne, rehabilitacja wiążą się z dużym nakładem finansowym, który często przekracza możliwości młodych rodzin.
Nasza Fundacja ratuje życie oraz pomaga wyzdrowieć młodym mamom, które bez wsparcia i pomocy nie mają szans na życie!
Założycielami Fundacji są ludzie dobrej woli, którzy nie mogli pozostać obojętnymi wobec cierpienia, bezsilności i bólu mam zmagających się z chorobą nowotworową.
Na czele Fundacji stanął Wojciech Utschik. Wspierają go: Józef Żmijewski oraz Alicja Marchlewska- Mrugała. Honorowym członkiem Fundacji jest Monika Kuźma. Zarząd oraz członkowie wykonują swoje funkcje społecznie.

Zapraszam ,wejdx i zobacz jak możesz pomóc :   http://zostanmamo.pl/