Obserwatorzy

Żyj Uważnie-Ważne Jak Żyjesz !!!

04.11.2014

Cena za życie Ani...

UDOSTĘPNIJ!
DROGI LEK JEDYNĄ SZANSĄ NA URATOWANIE ŻYCIA ANI.
Cena za ludzkie życie...Życie malutkiej Ani kosztuje 180-240 tyś. zł .
...
Ania jest niezwykle pogodną 17 miesięczną dziewczynką, która uwielbia spędzać czas ze swoją siostrą Wiktorią oraz bawić się ze zwierzątkami i klockami.
W grudniu 2013 r. w wieku zaledwie 7 miesięcy Ania została skierowana na Oddział Hematologii i Onkologii Dziecięcej Szpitala Klinicznego w Zabrzu, gdzie rozpoznano u niej bardzo rzadki nowotwór – Histiocytozę z komórek Langerhansa, niestety w postaci wieloogniskowej. Natychmiast podjęto leczenie i dziewczynka przeszła już 6 cykli chemioterapii. Guzy nieco się zmniejszyły, ale organizm zrobił się odporny na podawane preparaty. W chwili obecnej, aby ratować jej życie, niezbędne jest podanie leku o nazwie Clofarabine (Evoltra), którego koszt nie jest refundowany przez NFZ w przypadku choroby, z którą zmaga się Ania.
Rodzice muszą zapłacić za niego pełną cenę. W zależności od reakcji dziecka, cała terapia będzie kosztować od 180 do 240 tysięcy złotych.
Jest to oczywiście kwota nieosiągalna dla rodziny Ani.
Dzięki wspólnym wysiłkom udało się uzbierać 30 tysięcy złotych na pierwszą dawkę leku. Kolejna musi być podana za 3 tygodnie.
Dlatego zwracamy się do Państwa o pilne wsparcie finansowe.
Każda, nawet najmniejsza kwota, się liczy, daje szansę Ani powrót do zdrowia.
Fundacja ISKIERKA
Warszawa 02-460, Daimlera 2
ING Bank Śląski nr konta:
28 1050 0099 6781 1000 1000 0375
W tytule proszę wpisać dopisek „Ania Czarnula”

04.10.2014

Marzę by moje życie stało się chociaż trochę łatwiejsze . Tylko tyle i aż tyle.....


Wojtek Pachucki jest niezwykłym człowiekiem wartym uwagi i pomocy. Do 20 roku życia cieszył się doskonałym zdrowiem i wiódł normalne życie. Miał plany, jak my wszyscy. Pewnego dnia świat mu się zawalił - zdiagnozowano chorobę BECHTEREWA. Choroba ta atakuje przede wszystkim kręgosłup oraz stawy, prowadzi do ich usztywnienia i zniekształcenia. Ponadto, cierpi się okropne bóle. Dwa lata temu pojawiła się nadzieja na poprawę zdrowia Wojtka. Tą nadzieję dała Mu Klinika w Niemczech. Tam, po szeregu badań lekarze orzekli, że podejmą się operacji, po których Wojtek przestanie cierpieć fizycznie i psychicznie. Bez tych operacji zniekształcenia będą postępować.
Wojtek marzy by założyć rodzinę i spełniać swoje marzenia sprzed choroby. Każdy może porozmawiać z Wojtkiem na FB lub na stronie „Nowe życie dla Wojtka” (zapraszam do polubienia strony).https://www.facebook.com/pages/Nowe-%C5%BCycie-dla-Wojtka/1512389402337936?sk=info
 
POMÓŻ WOJTKOWI SPEŁNIAĆ JEGO MARZENIA
 
Przekazując 1% podatku lub darowiznę FUNDACJI AVALON z dopiskiem Pachucki, 3487pomagają Państwo Wojtkowi w codziennych zmaganiach.


"Jak to jest móc bez wysiłku i pomocy spojrzeć w niebo?. Marzę by moje życie stało się chociaż trochę łatwiejsze . Tylko tyle i aż tyle.
Cześć jestem Wojtek.
Oto moja historia:
Byłem, młodym zdrowym, szczęśliwym człowiekiem, jakich w Polsce jest tysiące.
Uczyłem się w liceum. Miałem przyjaciół znajomych, z którymi wspólnie cieszyłem się życiem, dzieliłem pasje i zainteresowania.
W moich planach była matura , potem dobra uczelnia. W dalszej przyszłości praca, założenie rodziny, życie......
Pewnego feralnego ranka po przebudzeniu odczuwałem dziwne zesztywnienie kręgosłupa i stawów biodrowo-krzyżowych.
Po konsultacjach z lekarzami usłyszałem diagnozę która brzmiała jak wyrok, choć wtedy obca nazwa CHOROBA BECHTEREWA nie wiele mi mówiła.

Choroba Bechtera (Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa)- przewlekła, postępująca choroba tkanki łącznej obejmująca drobne stawy międzykręgowe, więzadła międzykręgowe oraz stawy krzyżowo-biodrowe, prowadząca do ich stopniowego usztywniania. ZZSK jest procesem zapalnym, przewlekłym, postępującym z okresami zaostrzeń i długotrwałych remisji.

Podłe choróbsko z którym walczę od 23 lat, przykuło mnie do wózka. Żaden ze specjalistów, których odwiedziłem nie dawał mi najmniejszej nawet szansy na wyleczenie, czy chociaż na polepszenie mojej sprawności.
Aż do dnia w którym otrzymałem wiadomość od lekarzy niemieckich.
Jak się okazało w Niemczech przeprowadzane są operacje dla ludzi z moim schorzeniem...
Pojawiała się iskierka nadziei

I tylko jeden jest problem KOSZT zabiegu.
Natychmiast zacząłem załatwiać formalności.
Znalazłem Fundację Avalon, która zgodziła się pomóc i liczę na ludzi dobrej woli.

Kochani pojawiła się dla mnie nadzieja na normalne życie.
Nie poddam się.
Wojtek"
http://www.fundacjaavalon.pl/index.php/nasi_beneficjenci/lista/pachucki_wojciech.html

06.09.2014

Maciejkowy bazarek

https://www.facebook.com/groups/306063232909881/


Maciek jest 12 letnim niesłyszącym chłopcem u którego zdiagnozowano
małogłowie, niskorosłość,... klinodaktylię 5-palców, cechy dysmorficzne,zaburzenia SI, lekki autyzm, skoliozę i cierpi na mieszane bóle głowy ze współistnieniem komponentów naczynioruchowych i napięciowych.Brak funduszy na jego rehabilitację może spowodować regres w postępach już poczynionych przez Maćka. Nie możemy jej teraz przerwać. Z dnia na dzień daje większą nadzieję, że może Maciek usamodzielni się i będzie mógł z niewielka pomocą normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Dlatego też powstał ten bazarek by wspomóc leczenie i rehabilitacje Maćka .


Wpłaty z tytułu wylicytowanych przedmiotów prosimy wpłacać na konto:


Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

Nr konta: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem: 5069 Oświeciński Maciej - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia


koszty wysyłki na konto podane przez wstawiających fanty!!

Serdecznie zapraszamy zarówno do licytowania naszych przedmiotów jak również do przekazywania nam fantów.
Cała zebrana kwota zostanie wykorzystana na realizację zajęć BIOFEEDBACK na które Maciek ma zalecenia 
 
 
 ZAPRASZAMY NA BAZAREK- Moźna znaleźć tam fajne rzeczy, a kupując je pomożecie w rehabilitacji i leczeniu Maciusia·

23.08.2014

Rodzina vel polskie przepisy

Znacie już Justynkę i jej rodzinę   .http://www.pomocdlajustynki.pl/?p=12271

Dziewczynka chora na autyzm ,zamknięta w swoim świecie nie rozumie naszych chorych przepisów.Jak wytłumaczyć jej ,że  tato zostawia ich na lodzie i wcale się tym nie przejmuje ? Nie jest łatwo ,prawda? Żeby nie użyć tu wielu przykrych i niepotrzebnych słów na takie działanie  naszego rządu i  nieodpowiedzialnego taty zapraszam po wyjaśnienia tutaj:
http://www.pomocdlajustynki.pl/?p=12271



 Dodam tylko ,że
mimo iż mama Justynki stara się załatwić  alimenty poprzez Fundusz, procedury są procedurami i rodzina przez parę miesięcy pozostanie bez pieniędzy na życie.
Justynka nie będzie mogła normalnie funkcjonować bez terapii zajęciowej i planowanej kolejnej ozonoterapii, której termin ma wyznaczony na wrzesień (gronkowiec zaatakował zęby chorej dziewczynki, a ozonoterapia jest bardzo kosztowna 

 
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/konieczna_pomoc_dla_justynki_wiacek_311273.html
 

25.03.2014

Spełnijmy marzenie Tomka :)

Organizatorzy: Jolanta Radomska
 
 
                 
 
Witam wszystkich, którzy zaglądają i być może dołączają do tego wydarzenia.
Nazywam się Jolanta Radomska, choć większość osób zna mnie jako Panią Niteczkę. Jestem mamą 3 młodych ludzi: Agnieszki (15 lat), Marka (17 lat) i Tomka (21 lat). I właśnie to wydarzenie ma nade wszystko dotyczyć marzenia naszego Tomka, zwanego ...przez wielu Wojownikiem, bo historia Jego życia bardziej przypomina walkę niż szarą historię dnia codziennego. Pozwólcie, że krótką ją Wam zakreślę.
Tomek urodził się pierwszego dnia 27 tygodnia ciąży i ważył 1100g. Niestety od pierwszych chwil lekarze nie dawali Mu żadnej szansy. Przez 42 doby Tomek był podłączony do respiratora. W między czasie zasklepiła Mu się dziura w sercu, przeszedł zapalenie płuc, przeżył kilkanaście wylewów krwi do mózgu. Potem jeszcze aż do ukończenia 3 miesiąca życia leżał w inkubatorze. W 4 miesiącu życia trafił z powodu bezdechu do szpitala. Po miesiącu wyszedł, by po kolejnym tygodniu pewnego poranka znów zapadły Mu się płuca i przestał oddychać. Kolejny szpital. Potem jeszcze kolejna choroba, bo przyszedł stan zapalny układu moczowego i uczulenie na lek. Tak oto ok. 8 pierwszych miesięcy życia Tomka to były szpitale. W rozpoznaniu w tamtym czasie widnieje, że Tomek miał uszkodzony centralny układ nerwowy, rozpoznanie 4- kończynowe porażenie. Każdy nam wmawiał, że będzie tylko „rośliną”. Nie uwierzyliśmy. Sami Go rehabilitowaliśmy. Gdy Tomek miał ok. 1,5 roku pierwszy raz sam usiadł. Było to w czasie, gdy ja pierwszy raz walczył z rzutem mojej choroby (SM). Tomek zaczął chodzić jak miał ok. 2,5 roku. W zerówce został odroczony, bo był zbyt słaby. W podstawówce przez pierwsze 3 lata przeszedł normalnym rytmem, ale było widać, że mocno odstaje od dzieci pod względem emocjonalnym. Wtedy też psychiatra orzekł, że Tomek ma Zespół Aspergera. Od 4 klasy szkoły podstawowej aż po koniec gimnazjum Tomek miał indywidualny tryb nauki, ale na terenie szkoły, więc był przez nas prowadzany i odbierany ( do dziś ma fobię przestrzenną). Tomek jak miał 2,5 roku otrzymał pierwsze okulary, a rozpoznaniu miał retinopatię wcześniaczą. Od tamtego czasu Tomek nosi okulary, a w wieku lat ok. 10ciu okazało się, że Tomek musi nosić aparat słuchowy, ma aparatowane ucho lewe.
W wieku ok. lat 14 obudziła się śpiąca w Tomku nieuleczalna choroba genetyczna jak się okazało – Zespół Ehlersa Danlosa typ 6 (jest ich około 60 tak chorych na świecie, a w Polsce ok 3). To właśnie ta choroba sprawiła, że obecnie Tomka oczy są na krawędzi ślepoty. Wada przekroczyła już -30 dioptrii obojga oczu. I niestety mocno postępuje. Oczy nie można operować. Mamy konsultację międzynarodową. Stan oczu jest fatalny. Do tego jakby było mało od ponad 3 lat Tomek ma powstrzymywany zanik mięśni – otrzymuje 4 razy dziennie wlewy bezpośrednio do żołądka. Tomek też sam nic nie pokroi, nie potnie, ciężko Mu się pisze, bo Jego palce nie posiadają blokad i wyginają się w najdziwniejszych kierunkach. Tomek dotąd nigdy się nie poddawał, ale tej zimy niestety musieliśmy wywiesić białą flagę… i Tomek, po półtora roku nauki LO w domu musiał zrezygnować, bo oko lewe ma zmiany neurologiczne i komplikuje widzenie, w tym czytanie i pisanie. Jakby było mało, właśnie czekamy na potwierdzenie, czy ma gruczolaka nerwu wzrokowego.

Od zawsze nasz syn był dla nas wzorem. Nigdy się nie poddał, choć wiele razy śmierć zaglądała Mu w twarz (ostatni raz dwa miesiące przed 18stymi urodzinami). Teraz ma 21 lat i każdego dnia motywuje mnie (choruję na Sm) do działania. Tomek od zawsze kocha piłkę nożną, motoryzację, tenis, skoki narciarskie.
Obiecałam Mu, że jak już stanie na nogi na tyle, że będzie możliwa podróż przez Europę zabiorę Go w podróż w Jego ukochane miejsca. Teraz, po ostatnim pogorszeniu kolejnym wzroku, po rozmowie z lekarką, wiem, że nie mogę już czekać. Nie mogę zwlekać. Zatem razem z wlewkami, strzykawkami, lekami chcę na w drugiej połowie wyruszyć w podróż życia z moimi dziećmi. Nie damy radę lecieć samolotem, więc czeka nas podróż samochodem, a że z Tomkiem do lat zawsze jeździ Jego pies (który zawsze wspiera Tomka każdego dnia)– Kasumi. Mieliśmy zdążyć dojechać w maju na finał Ligii Mistrzów w Lizbonie. Niestety ciągłe wyczekiwania na badania, zmusiły nas do przesunięcia terminu wyjazdu dopiero na sierpień.

A chcemy jechać: Poznań – Berlin (przejazd) – Monachium (Allianz Arena) – Lyon ( stadion Olympique Lion) – Marsylia ( przejazdem) – Barcelona ( Camp Nou) – Madryt ( Santiago Bernabeu) – Lizbona (Estadio Da Luz)
a powrót: Lizbona – Bordeaux (przejazd) – Paryż ( Kort Phillippe Chatrier) – Kolonia ( Klub FC Koln) – Nurburging (najdłuższy tor na świecie, na którym Tomek może się z tatą przejechać) – Lipsk (przejazd)- Poznań

Są to miejsca, które są dla Tomka bardzo ważne. Celem głównym jest przejazd przez te wszystkie miejsca będące Jego marzeniem.
Na inne stadiony spróbujemy choć na 5 minut wejść. Niektóre pewnie zobaczymy przez przysłowiowy płot. Ale ważne, żeby Tomek miał szanse ten raz w życiu to wszystko zobaczyć i gdy przyjdzie najgorsze, żeby mógł czerpać z tych wspomnień siłę. To też wielka nagroda za 21 lat walki. Bo moje serce matki mówi mi jedno, że muszę to dla Niego zrobić.

I tu moja prośba. Wielu z Was mieszka na trasie naszej podróży – potrzebujemy wiedzieć, gdzie są tańsze miejsca, gdzie można przespać się – w tym też w opcji – z camperem, jeśli taki uda nam się gdzieś taniej wynająć. Szukamy miejsc noclegowych i informacji, co jeszcze na tej trasie możemy pokazać Tomkowi – mogą to być inne dziedziny życia, nie tylko sport.
Co najważniejsze – może znacie kogoś, kto może nam w jakiejś przystępnej cenie wynająć camper, bo każda złotówka jest dla nas bezcenna. Jeśli ktoś chciałby coś nam doradzić, jak usprawnić taką podróż, to proszę pomóżcie. Wiem, że są ważniejsze akcje w sieci, że każdy może powiedzieć, „no przecież on nie umiera” … ale ja już w życiu 6 krotnie przywracałam osobiście Tomkowi życie. Poza tym każdego dnia szybko traci wzrok. Zatem odwlekamy nieuniknione. Nie chcę wieźć Tomka w te miejsca już niewidomego. Chcę, żeby obrazy z tych wymarzonych miejsc dały Mu w przyszłości siłę do zmierzenia się z ciemnością, która Go otoczy. Czy to mało? Na co mam czekać? Z moim zdrowiem jest tak, że dziś się poruszam, a za rok mogę wylądować na wózku. Nie dam rady wtedy. Nie chcę czekać. Nie chcę żałować, że się spóźniłam. Nie chcę w te miejsca też wieźć Tomka, jak już nie będzie widział. Choroba Tomka znowu mocniej atakuje i jest nieobliczalna. Nikt o niej nie wie za wiele. Każdy przypadek rozwija się inaczej. Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem i stąd moja prośba.

Nie prosimy o pieniądze… prosimy tylko o pomoc w ułożeniu tej podróży w sensowną całość.

Czas trwania wydarzenia od dziś do 30 czerwca 2014.
 
 
Pani Jola nie prosi o pieniążki tylko o pomoc w zorganizowaniu podróży,pomoc w spełnieniu marzeń jej ukochanego syna.Niestety nie mieszkam na trasie marzeń Tomka ,dlatego rozpowszechniam ten apel,to wydarzenie.Proszę pomóżmy Tomkowi i jego mamie.
                                                                                                                                                     
 
 

30.01.2014

Głosowanie ruszyło, prosimy Was o sms:)

Justynka i jej świat autyzmu http://www.blogroku.pl/2013/kategorie/justynka-i-jej-l-wiat-autyzmu,5up,blog.html

Justynka i jej świat autyzmu

Blog poświęcony jest Justysi zmagającej się z autyzmem. Staram się w prosty i zrozumiały sposób opisać nasze progresy i regresy, jakie są częścią jej autyzmu.
www.pomocdlajustynki.pl
 
 
Ten blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2013
w kategorii
                                   Ja i moje życie
 
 
 
Chcesz zagłosować ?
Wyślij SMS o treści
A00291 na numer 7122
 
Serdecznie zapraszam :)
 
 
 A gdybyście chcieli w inny sposób również wesprzeć Justynkę w jej leczeniu i rehabilitacji zapraszam tu :   Wejdź, licytuj, zrób sobie lub komuś bliskiemu prezent:)
http://www.pomocdlajustynki.pl/?p=10899        lub tutaj:     http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=28180615
 

08.01.2014

Dwoje małych dzieci walczy z paskudem!!!

Ten śliczny blondynek, który właśnie na Was patrzy to Szymuś Płachta....

Jest chory na białaczkę,walczy z nią jak prawdziwy wojownik,
na szczęście dobrze mu idzie bo zbliża się ku końcowi tej trudnej drogi.
NIESTETY DRAMAT!!!!!
TERAZ NIE JEST SAM W TEJ WALCE!
DOŁĄCZYŁA DO NIEGO JEGO SIOSTRZYCZKA KAROLINKA!!!!
MA DOPIERO 2 LATKA A JUŻ MUSI TAK CIERPIEĆ!!
WYDAWAŁOBY SIĘ NIEMOŻLIWE...
TAKIE NIESZCZĘŚCIE W JEDNEJ RODZINIE ALE TO PRAWDA!!
MOI DRODZY BŁAGAM WAS O POMOC DLA CAŁEJ RODZINY..
RODZICE NIE SĄ W STANIE PODJĄĆ PRACY W TAKIEJ SYTUACJI
BO OBOJE DZIECI WYMAGA CIĄGŁEJ OPIEKI I OBECNOŚCI W SZPITALU.
Karolinka nie posiada jeszcze subkonta ale Szymuś je ma, wiec to na nie można przekazywać pieniążki.
LICZY SIĘ KAŻDY GROSZ!!!
http://www.fundacjawalkizrakiem.pl/84,a,szymek-plachta.htm

15 listopada 2011r. spadł na naszą rodzinę cios.

 

Otrzymaliśmy informacje ze szpitalnego laboratorium, że mamy zgłosić się natychmiast po wyniki naszego syna, 3,5 letniego Szymka... Załamaliśmy się zupełnie, gdy lekarze potwierdzili diagnozę: Ostra Białaczka Limfoblastyczna. Pierwsza myśl która nasunęła się, to pytanie jak mogliśmy przeoczyć rozwój nowotworu u Szymka. Okazało się, że w większości przypadków objawy występują nagle. Druga myśl, dlaczego? Niejednokrotnie słyszeliśmy o nowotworach dzieci, ale nigdy nie dotyczyło to nas. Był to ogromny wstrząs i załamanie, ponieważ niesamowicie ciężko jest patrzeć na cierpienie naszego kochanego dziecka, w którym tak niedawno tętniło życie, a dzisiaj walczy,... o nie - prowadzi życie szpitalne, które będzie tylko drobnym fragmentem wielkiej całości.
 
Początkowo ciągle towarzyszył nam płacz i myśl o najgorszym. Szybko jednak zrozumieliśmy, że nie możemy się poddawać. Że musimy walczyć, a z każdym następnym dniem rosną szanse na wyzdrowienie naszego Szymka. Szymek ma ogromną siłę oraz chęć życia i nic tego nie może zmienić. Dlatego apelujemy do wszystkich i zarazem ogromnie prosimy o przyłączenie się do nas i wsparcie w tym nierównym, niesprawiedliwym pojedynku, jakim jest walka niewinnego małego dziecka z rakiem (białaczką). Możecie nas wesprzeć darowizną na rzecz leczenia i rehabilitacji Szymka... Liczy się każda kwota. Jest wielu, którzy twierdzą, że dobro powraca, dziś możecie zweryfikować to twierdzenie sami. Dziękujemy w imieniu własnym i syna.
Konto do wpłat dla Szymka:
 
Fundacja Walki Z Rakiem "Diagnoza nie wyrok"ul. Św. Filipa 23/3, 31-150 Kraków
 
Alior Bank nr rachunków:  
85 2490 0005 0000 4600 1138 9509
                                                          z dopiskiem "Dla Szymka"


Fundacja Pomocy Dzieciom „Radosny uśmiech”
30-702 Kraków, ul. Romanowicza 4
Bank PKO BP nr: 71 1020 2892 0000 5402 0518 7705
z dopiskiem " Dla Karolinki Płachta"

 
 
Za każdą wpłatę bardzo dziękujemy w imieniu swoim oraz Szymka,Karolinki i ich rodziców. 


 

06.01.2014

Pół serca Olusia

http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1136


Tylko przyszłe mamy wiedzą, jaka to radość czuć ruchy swojego maleństwa pod sercem. Pod moim mieszka mały Oluś, któremu z chęcią oddałabym swoje serce…Ale nie mogę. Nasz synek ma wrodzoną wadę serca HLHS (zespół niedorozwoju lewego serca). Radość z powiększenia rodziny i macierzyństwa przeplata się ze strachem i niepewnością, czy mój synek będzie żył.
 
Nasze troski zaczęły się, gdy Oluś był w brzuchu 12 tydzień. Takie maleństwo, miał zaledwie 5 centymetrów wielkości. USG pokazało znacznie powiększoną przezierność karkową. Przerażeni, że nasz maluszek może być poważnie chory, zrobiliśmy badania prenatalne. Po kolejnym USG okazało się, że Oluś ma krytyczną stenozę zastawki aortalnej. Zwężenie było tak duże, że nie można było czekać do rozwiązania. W 22 tygodniu ciąży przez mój brzuch do serduszka Olusia wbito igłę, żeby naprawić zastawkę. Nie była to łatwa decyzja, ale chodziło o ratowanie serduszka Olusia. Na darmo – zabieg nie przyniósł rezultatów…
 
Ewolucyjny HLHS – tak brzmiała nowa diagnoza. Aby Oluś mógł żyć z połową serduszka, potrzebne będą trzy operacje. Od pierwszej z nich będzie zależało jego życie, dlatego musi być przeprowadzona zaraz po porodzie. A termin jest przewidziany na początek lutego 2014 roku.
 
 
Zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie zwrócić się o pomoc. Czytaliśmy o operacjach w Polsce, przeraziły nas problemy z kwalifikacją do operacji. Niektórym się udało, ale każdy przypadek dziecka, które musiało czekać albo nie otrzymało kwalifikacji sprawiał, że myśleliśmy: co będzie, jeśli nasz Oluś nie otrzyma kwalifikacji? Co będzie, jeśli się urodzi z tak poważną wadą serca i będzie musiał czekać? Czy doczeka? Wtedy dowiedzieliśmy się o profesorze Malcu, który jako pierwszy w Polsce podjął się wieloetapowego leczenia serca jednokomorowego. I cios w serce – nie operuje w Polsce. Znaleźliśmy klinikę, w której pracuje profesor, poprosiliśmy o kosztorys. Kwota 42.000 euro jest dla nas nieosiągalna. Brakuje nam prawie całości. Ale się nie poddamy, póki serduszko Olusia bije.
 
Nasz synek jest w brzuchu 30 tydzień, waży 1,7 kilograma. Termin porodu zbliża się nieubłaganie. Aby ratować serduszko Olusia, musimy przed porodem zjawić się w klinice w Niemczech i tam Oluś musi przyjść na świat. Stres, strach – z tym damy sobie radę, chociaż jest ciężko, jak nigdy dotąd. Najgorsza jest bezsilność, u nas mierzona w tysiącach euro, których nie mamy. A od pieniędzy zależy życie naszego synka. Sami nie damy rady go uratować, dlatego prosimy wszystkich, którzy czytają tę historię o pomoc. Wszystkich szczęśliwych rodziców, żeby i nam pomogli cieszyć się naszym szczęściem – małym Olusiem.
 
Magdalena i Maciej

04.01.2014

Pokażmy jak szczere i otwarte są nasze serca....

 
18 lat...pierwsza wielka miłość, wybór studiów, początek dorosłego życia.
I okropne choróbsko!!!
Damian jest skromnym, uśmiechniętym i miłym chłopcem. Bardzo lubi oglądać Animal Planet i inne programy przyrodnicze. Czyta również wiele książek związanych z tą tematyką.

Ze względu na chorobę niestety nie chodzi do szkoły…...


Damian jest pacjentem Onkologii i Hematologii dziecięcej w Poznaniu.
W maju 2007 r. zdiagnozowano u Damiana przewlekłą białaczkę szpikową.

Po chemioterapii, we wrześniu chłopiec przeszedł pierwszy przeszczep szpiku kostnego.

Pod koniec 2008 r. nastąpił molekularny nawrót choroby.
I znowu chemioterapia.

W drugiej połowie 2009 r. Damian miał dwie dolewki szpiku.

Chemię przyjmował do początku 2011 r. potem było wszystko dobrze,nagle jesienią 2012 r. zaczęła go boleć prawa ręka. Okazało się, że nastąpiła kolejna wznowa. Wykryto guz w okolicy obojczyka – mięsak granulocytarny, który spowodował wystąpienie Zespołu Hornera.

Chłopiec ma niewładną prawą rękę. Miał też problem z nogą, ale udało się ją „rozchodzić”. Podano bardzo silną chemię, która nie zabiła nowotworu a bardzo osłabiła Damiana.

Na początku 2013 r. guz został usunięty.
Dziś chłopak jest po drugim przeszczepie,walczy!


Małymi kroczkami zbliża się 24 styczeń, a co za tym idzie?
Skromne upominki i kartki urodzinowe :)

17 letni chłopak zmaga się z ciężką chorobą. Sprawmy, by ten szczególny dzień, był pełen radości i niespodzianek :)

Takie rzeczy nie kosztują dużo, a sprawią, że Damian podziękuje Wam pięknym, szczerym uśmiechem.
Pokażmy jak wielkie mamy serca !!!

Damian Kruk
Ul,Bydgoska 9/3
62-005 Owińska
 
Damianowi może pomóc każdy z nas.
 
 Zainteresowani mogą wpłacać pieniądze na konto:

Fundacja,,Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5,
01-685 Warszawa,

Bank BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

Tytułem: 21850 - Kruk Damian - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Za okazane serce i pomoc z góry serdecznie dziękujemy!

Fundacja w imieniu Damiana i Jego Rodziców.

UDOSTĘPNIJ PROSZĘ APEL JEŚLI LOS DAMIANA NIE JEST CI OBOJĘTNY!