Obserwatorzy

Żyj Uważnie-Ważne Jak Żyjesz !!!

30.07.2011

Ewa - Maria czeka na pomoc....

Tekst skopiowany ze stronki Ewuni:

http://www.ewa-pachulska.pl.tl/

Od rehabilitacji w pierwszych latach zależy jakość mojego dalszego życia. Dzięki intensywnym ćwiczeniom robię postępy. Mimo osłabionego napięcia mięśniowego: przekręcam się na boczki, zmieniam pozycję z pleców na brzuszek i odwrotnie, siadam i siedze sama, a nawet próbuje wstawać. Staram się wodzić oczkami za zabawkami, twarzami. Świat bardzo mnie ciekawi Chwytam zabawki w rączki i bawię się nimi. Czasami uda mi się nawet włożyć stópkę do buzi - jestem bardzo wygimnastykowana


Od roku stosuję kosztowną kurację aminokwasami – koszt miesięczny ok. 800 zł.
W maju 2011 r. rozpoczęłam terapie zwaną MIKROPLARYZACJĄ - jest to nowa metoda leczenia mózgu. Zajmuje sie tym 1 neurolog w Polsce - w Fundacji "Promyk Słońca" we Wrocławiu. (1 seria zabiegów to koszt ok. 600 zł).

W 2012 r. planuję DELFINOTERAPIĘ  w Turcji(koszt ok 20 tys terapia, przelot, pobyt) lub na Krymie (2 tyg pobyt)

W kolejnych latach - komórki macierzyste. Koszt takiego przeszczepu to ok 36 000zł - klinika w Niemczech(bez podróży i pobytu). Klinika w Chinach - koszt ok. 100 tys zł.

   Leczenie, wizyty u specjalistów, rehabilitacja to duży wydatek. 

Więc zwracam się z prośbą o pomoc.
Każda, nawet najmniejsza kwota to niezwykle cenna pomoc dla mnie.
Wielu z Was już bardzo pomogło - DZIĘKUJĘ WRAZ Z RODZICAMI


               Wpłaty prosimy kierować na konto:

                       Fundacja
Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
                  41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
Wpłaty zagraniczne
kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW

86 1240 1037 1787 0010 1740 2700 
(darowizny w dolarach amerykańskich USD)

31 1240 1037 1978 0010 1651 3186 
(darowizny w euro)

tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Pachulska Ewa Maria nr 10133


Wszystkim bardzo dziękuję za pomoc

Ania i jej świat...

Moja córka Ania jest podopieczną Hospicjum Domowego dla Dzieci Ziemi Łódzkiej. Ma 4 latka i jest chora na wodogłowie pozapalne (stan po wszczepieniu zastawki komorowo-otrzewnowej), padaczkę lekooporną, przewlekłe cewkowo-śródmiąższowe zapalenie nerek, wiotkość krtani (ma założonego PEGA-sondę wprost do żołądka przez którą dostaje wszystkie płyny , pokarmy i leki) . Jest pod stałą opieką poradni: neurologicznej, neurochirurgicznej ,nefrologicznej, audiologicznej,rehabilitacyjnej i poradni żywienia dojelitowego (odżywiana jest specjalną mieszanką"Nutrini").
Jest opóźniona psychoruchowo (nie siedzi sama, nie raczkuje, nie chodzi, nie mówi, nie chwyta w rączki, nie ma z nią kontaktu ) w związku z tym wymaga stałej i intensywnej rehabilitacji. Bez przerwy łapie infekcje (codziennie występują ataki padaczkowe).Na dzień dzisiejszy nie była jeszcze szczepiona ze względu na napady padaczkowe.
Dla mnie jako rodzica tak chorego dziecka jak Ania ludzie z Hospicjum są bardzo dużym wsparciem.Lekarze, pielęgniarki oraz reszta osób to naprawdę wspaniałe osoby do których mogę się zwrócić z każdym problemem i wiem że zrobią wszystko co w ich mocy aby nam pomóc!! Jestem im za to wdzięczna z całego serca!!!!!!!!!!!!



Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym"Słoneczko"
STAWNICA 33;
77-400 Złotów.
Wpłat można dokonywać na konto:
SBL ZAKRZEWO
Numer konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację-Anny Tarka.

Dla osób z zagranicy numer swift:
GBWCPLPP a przed numerem konta PL.

Bardzo dziękuję za życzliwość.
Z poważaniem Aneta Tarka(Filipiak).

Kontakt :
nanetka.tarka@interia.pl

28.07.2011

Otwórz okno dla Adasia....

Adaś z Kłobucka który od 13 miesiąca życia przykuty jest do łóżka,
 czeka na naszą pomoc
Lekarze dawali mu 13 lat życia. Przeżył już 21 lat.
http://na-ratunek-adasiowi.bloog.pl/

Adaś urodził się jako wcześniak. Od 13 miesiąca życia przykuty jest do łóżka. Prawdziwy dramat zaczął się, gdy zachorował na wirusowe zapalenie opon mózgowych. Po punkcji padł mu kręgosłup. Z roku na rok stan zdrowia Adasia zaczął się pogarszać. Wyniszczeniu ulegają komórki stymulujące pracę narządów. Adaś już nie pije. Ma uszkodzony przewód pokarmowy. Jego organizm nie przyswaja wszystkich związków odżywczych z pokarmów.
Opieka na Adasiem pochłania pani Danucie niemal każdą chwilę. Ćwiczy z Adasiem palce, łokcie i nogi. Trzeba się nim opiekować w ciągu dnia i nocy. Pani Danuta, jest już osobą starszą i schorowaną, dlatego jest coraz ciężej.Pani Danuta karmi Adasia specjalnymi odżywkami, ponieważ Jego organizm przestał wchłaniać wartości odżywcze z normalnych (oczywiście zmiksowanych) pokarmów. Na dodatek ma słabą perystaltykę jelit i ma problemy z wypróżnianiem się. Dlatego ma zleconą dietę bezresztkową. Na takie odżywki trzeba wydać ok. 1,5 tysiąca zł. GDYBY KTOŚ MÓGŁ PRZEKAZAĆ NUTRISON - DIETA BEZRESZTKOWA (1500 kalorii dziennie), mama chłopca byłaby bardzo wdzięczna.

Tel.: (034) 319 87 83
Tel.: 602 536 693


--------------------------------------------------------------------------------
Linki:
Fundacja: http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=98064
NK: http://nk.pl/profile/5747071
NK1: http://nk.pl/profile/24815554
YouTube: 008KDXyltv0




Odeszła tam gdzie nie ma bólu i cierpienia....

Agatko nie mówię do widzenia lecz do zobaczenia...Tam nie doznasz już bólu i cierpienia [*]

zapalmy świeczkę
w epitafium symbolizującą życie wieczne... [*]
http://agatkakrol.pamietajmy.com.pl/

25.07.2011

Mateusz potrzebuje naszej pomocy....

Mateusz urodził się 19 kwietnia 1997r. w szpitalu w Koninie. Gdy miał zaledwie 7 dni przeszedł pierwszą operację. Po wykonaniu wszystkich badań, okazało się, że jest to naczyniak krwionośno-limfatyczny. Kiedy miał rok zachorował na zapalenie płuc i wtedy naczyniak zaczął dawać o sobie znać. Z biegiem czasu lekarze stwierdzali coraz więcej objawów. Zaczęliśmy jeździć do szpitala w Łodzi, Poznaniu oraz Kaliszu. Lekarze bezradnie rozkładali ręce. Nie byli w stanie mu pomóc.
Wkońcu w 2001r. udało nam się dotrzeć do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam przez trzy lata jeździliśmy z Mateuszem na kontrole do poradnii chirurgicznej. W 2004r. trafiliśmy na oddział onkologii, gdzie podjęto decyzję o kuracji chemioterapią. Chemioterapia trwała rok. Co miesiąc od 13 września(2004r.)jeździliśmy do Warszawy (to była męka dla nas obojga). Dziesięć dni w szpitalu, dwadzieścia dwa w domu i znów wyjazd... Chemioterapię zakończyliśmy we wrzesniu 2005r. Badania tomografem wykazały, że nie przyniosła żadnego efektu...
Jednak niedawno pojawiła się nadzieja - leczenie w Berlinie.
TERMIN WYJAZDU!Otrzymaliśmy odpowiedź od Specjalistycznej Kliniki w Hamburgu.
Prof. Dr. A. Loose - specjalista od malformacji kończyn dolnych chce zobaczyć Mateusza, aby móc konkretnie stwierdzić, czy jest w stanie mu pomóc.
Termin konsultacji i badań wyznaczony został na 3 września 2011r. o godz. 10:00
Niestety nie zostało zbyt wiele czasu, a koszt samej konsultacji wynosi 300-400 Euro. Do tego dochodzi przejazd, badania, pobyt itd. Sami nie zdołamy uzbierać całej kwoty, dlatego będziemy bardzo wdzięczni za każdą pomoc.

Justynka....

http://nk.pl/#profile/12291530

http://www.dzieciom.pl/12197


 Przepięknie wykonany fimik o problemach choroby występującej u Justynki.Zobacz ten filmik i pomóż dziewczynce zrobić kolejny krok do "naszego" świata.
Zapraszam serdecznie na stronkę Justysi :  www.pomocdlajustynki.smyki.pl
tam dowiesz się wszystkiego o niej,jej życiu,zmaganiu się z chorobą.

23.07.2011

Oddech dla Matiego

Mateuszek urodził się 22 maja 2006 roku, jako zdrowe piękne dzieciątko.

Tekst pochodzi ze strony Mateuszka.Jeśli chcesz mu pomóc kliknij tu:

http://mati-szostak.pl/


Opuszczony przez ojca, za to bardzo kochany przez swoją najdroższą mamusię, a moją córkę i oczywiście nas , jej rodziców. Córka z malutkim wtedy Mateuszkiem,zamieszkała z nami. Nasze szczęście i radość z narodzin, nie trwała długo. Zmącona została bardzo częstymi chorobami dziecka. Od samego początku, bardzo często chorował, na przewlekłe zapalenia dróg oddechowych i inne ciężkie do zdiagnozowania choroby. Przebywając z nim niejednokrotnie całe dnie i noce w szpitalach, zauważyliśmy, ukrywaną bezradność lekarzy, która jak się później okazało, opóźniła zdiagnozowanie tej strasznej choroby.  Jego pobyty w szpitalu, były częstsze niż pobyty w domu. Podczas jednego z kolejnych pobytów, pierwszy raz padło z ust jednego z lekarzy, słowo „mukowiscydoza” i podejrzenie tej choroby u Mateuszka. Kochani, wtedy pierwszy raz usłyszeliśmy, to znienawidzone dziś, przez nas wszystkich słowo. Powiem szczerze, wtedy ono nam nic nie mówiło i nieświadomi niczego otrzymaliśmy skierowanie, do Poradni Mukowiscydozy przy Specjalistycznym Zespole Opieki nad Matką i Dzieckiem w Gdańsku ul. Polanki 119.
W dniu kiedy mieliśmy przetransportować Mateuszka do szpitala, a dodam że odległe jest od naszego miejsca zamieszkania o 45 km, mimo że nie mieliśmy żadnego środka transportu, odmówiono nam karetki do przewozu Mateuszka do Gdańska, twierdząc że dziecko jest w dobrej formie i nie ma takiej potrzeby. Nie przejmując się jednocześnie, jak my sobie bez pojazdu poradzimy. Według nas i jak się później okazało, na nasze nieszczęście mieliśmy rację. Mateuszek był w bardzo złej formie. Kiedy w końcu udało nam się „załatwić” transport z innego oddalonego miasta, minęło „trochę” czasu i znowu jak się później okazało, była to ostatnia chwila. Podczas jazdy do szpitala, około1 km przed, Mateuszek zaczął siniec, tracić oddech………po prostu umierał, na rekach matki. Na całe szczęście zdążyliśmy dojechać przed szpital, gdzie w sposób błyskawiczny umieszczony został na Oddziale Intensywnej Terapii, gdzie przez cztery dni ratowano mu życie. Na szczęści udało się i po czterech dniach trafił na oddział szpitalny. Czy jesteście sobie Państwo w stanie wyobrazić co przeżywaliśmy, czekając przed drzwiami OiOMU ? Koszmar nie do opisania.
Po wykonaniu specjalistycznych badań, pobraniu krwi do badań genetycznych, pomimo naszych modlitw i błagań oraz nadziei, że mimo podejrzeń, badania nie potwierdzą tej strasznej choroby, stało się inaczej. To dla nas zabrzmiało jak wyrok: Mateuszek jest chory na genetyczną, jak do tej pory nieuleczalną, śmiertelną chorobę, mukowiscydozę. To wielki cios i uczucie, które trudno opisać. To co przeżywaliśmy wtedy i przeżywamy do tej pory, może tylko wiedzieć osoba będąca w takiej samej sytuacji jak my. Po dwóch miesiącach pobytu w szpitalu, Mateuszek wrócił z mamusią do domku i od tej pory, z pomocą ludzi o wielkich sercach, walczymy o przedłużenie mu życia, polegające na codziennych,wielokrotnych inhalacja, rehabilitacji, odpowiednim odżywianiu i ciągłym podawaniu odpowiednich, często bardzo drogich leków, witamin itd. Nasze Państwo, jak już pewnie wiecie i w tym przypadku refunduje niewielką cześć leków, które w najmniejszym nawet stopniu, nie pozwoliłyby na uratowanie Mateuszka. Leczenie i rehabilitacja wymaga bardzo drogiego sprzętu na który stać bardzo niewielką liczbę rodzin, borykających się, z takimi samymi problemami. Często w tego typu przypadkach podaje się różne kwoty miesięczne, potrzebne do odpowiedniego leczenia, czy raczej utrzymywania dziecka w jak najlepszej kondycji. Po naszym ponad dwuletnim doświadczeniu, wiemy, że te kwoty kształtują się w zależności od stanu i zaawansowania choroby w od 1000 – 4000 tyś złoty. Koszta te w większości przypadków, wliczając w to wszystkie elementy które zapewniałyby odpowiednią rehabilitacje i leczenie, są o wiele, wiele większe.
Moja córka zamieszkująca z nami, jest matką samotnie wychowująca dziecko, bez możliwości podjęcia, jak na razie jakiejkolwiek pracy, ze względu na konieczność całodobowej opieki nad chorym dzieckiem. Nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna, by nie powiedzieć fatalna. W naszej rodzinie tylko jedna osoba ma pracę, jest nią moja żona. Ja od 12 lat byłem na rencie otrzymując jałmużnę, która nie pozwalała nawet na wykupienie moich leków. Teraz po 12 latach Zus, nie tylko zabrał mi rentę i te małą kwotę, ale odebrał mi godność, pozostawiając bez środków do życia. Także moi kochani, gdyby nie pomoc Ludzi o wielkiej wrażliwości i sercu anioła, leczenia i rehabilitacja Mateuszka, była by wręcz niemożliwa.
Ci z Państwa, którzy macie dzieci i zapewne kochacie je bezgranicznie……spróbujecie sobie wyobrazić, co czuje Mama Mateuszka i nasza rodzina.
Tylko dzięki Wam mamy szansę i nadzieje na odpowiednie leczenie Mateuszka, aż do upragnionego momentu, w co musimy wierzyć …….. wynalezienia leku przeciwko tej potwornej chorobie. Średnia życia w Polsce z mukowiscydozą, to w bardzo sprzyjających warunkach.. 18 – 20 lat. Bardzo duża ilość chorych, nie dożywa 10 roku życia. Wierzymy, że dzięki zaangażowaniu naukowców i dzisiejszej technice, uda się właśnie dzięki Waszej pomocy, sprawić iż to Mateuszek doczeka tego upragnionego leku i będzie żył długo i szczęśliwie, jak inne dzieci. Pomóżcie nam przedłużyć te marzenia, pomagając Mateuszkowi w leczeniu, na jak najwyższym , koniecznym poziomie. Nie ma innej alternatywy.
„PROSZĘ PODARUJCIE MU ODDECH”

Emilka i Ania

Emilka ur się 17-03-2008 r w Rzeszowie. Lekarze powiedzieli nam, że jest chora, a jej
choroba to CDLS, czyli Syndrom Cornelii De Lange, to bardzo rzadka choroba, córeczka jest 129 w Polsce z tą chorobą. Emilka w wieku 2lat i 7m-c z pomocą rehabilitantów stawia pierwsze kroki , nie mówi, jest niepełnosprawna intelektualnie, bardzo powoli rośnie i równie powoli przybiera na wadze to choroba ją w tym tak hamuje. Ma chore serduszko( ubytek międzykomorowy) oraz nerki(torbiele, prawa nerka jest znacznie mniejsza). ma również problemy endokrynologiczne. W wieku dwóch miesięcy przeszła operację udrożnienia odżwiernika( odzwiernik styka się bezpośrednio z żołądkiem) bezpośrednio po operacji przeszła transfuzję krwi dzięki tym zabiegom jest dziś z nami, przed operacją każdy pokarm który przyjęła z powrotem zwracała. Emilka jest pod stałą opieką lekarską i wymaga ciągłej rehabilitacji oraz pomocy ze strony logopedy, psychologa, terapeutów.



Ania urodziła się 6-09-2001. Cierpi na wadę wrodzoną ZESPÓŁ POLAND. Jest to deformacja klatki piersiowej spowodowana brakiem żeber od II do IV po stronie lewej, brakiem mięśnia piersiowego i tym samym gruczołu piersiowego oraz zapadnięciem ściany klatki piersiowej. Ma również wadę rozwojową mostka z dodatkowym jądrem kostnym od strony prawej, organy wewnętrzne przemieszczone, serce przesunięte na stronę prawą. Płuca również są w złym stanie- zwłaszcza lewe- mniejsze, nie w pełni rozwinięte i słabiej pracujące. Z tego powodu Ania ma niekiedy duszności przypominające ataki astmy. Rząstki w obu płucach nie pracują, dlatego każda infekcja (średnio co 4-5 tygodni) kończy się zapaleniem oskrzeli lub płuc. Musi wtedy dostawać leki za pomocą nebulizatora. Lewa ręka dziewczynki jest dużo słabsza, nie wolno jej dźwigać i obciążać kręgosłupa, który i tak coraz bardziej się krzywi z powodu braku zabudowy kostnej.
Ania jest pod opieką poradni rehabilitacyjnej, kardiologicznej, pulmonologicznej, ortopedycznej. Jest poddawana ciągłej rehabilitacji, ćwiczeniom indywidualnym, oddechowym i masażom. To wszystko jednak wymaga dużych nakładów finansowych dlatego bardzo prosimy o wszelką pomoc dla naszych dziewczynek.

http://nk.pl/#profile/36705899

www.dzieciom.pl/10960
 www.dzieciom.pl/14118

Kontakt z mamą dziewczynek:

gg 28207725 
tel 692-415-177

17.07.2011

Dwaj Bracia...

"BLOG NASZ JEST WOŁANIEM O POMOC,
 ale nie tylko ,chcemy pokazać ludziom ,że istnieją na tym świecie osoby całkowicie pozbawione dwóch najważniejszych zmysłów a mianowicie wzroku i słuchu i jakby tego było mało mają inne dodatkowe schorzenia jak w przypadku Łukasza i Bartosza karmienie dojelitowe oraz uszkodzony układ neurologiczny. Nasze dzici owszem potrzebują ogromnej pomocy finansowej ale pragną także żyć jako peełnoprawni obywatele , korzystać z życia jak tylko sami potrafią nasi chłopcy uwielbiają się śmiać , bujać na wszystkim czym tylko się da i pomimo tego iż nie słyszą kochają wręcz zabawki głośno grająco i wibrujące , a więć pozwólny im w inny sposób odczuć dobra tego świata."  -  czytam na blogu Bartosza i Łukasza.

                                                http://allegro.pl/my_page.php?uid=6514516

Zacytuję słowa które bardzo zapadły mi w serce:
-------Żyjemy wśród Was! Trochę mniej sprawni i bardziej nieporadni ale za to prawdziwi, niezakłamani, ufni, wrażliwi na piękno i sztukę, kochający świat i ludzi. Potrafimy szczerze odwzajemniać każdy okazany nam odruch życzliwości....

Zapraszam serdecznie na blog braci Jaszczurów:
http://www.zycie-braci-gluchoniewidomych.bloog.pl/

14.07.2011

Pocztówka dla Krzysia.

Kochani ,czy poznaliście już Krzysia? Nie? To zapraszam serdecznie na jego stronkę : http://www.krzysiuosobie.zafriko.pl/

Zastanawiacie się pewnie dlaczego pytam o Krzysia?Przeczytajcie mój wpis,on wiele Wam wyjaśni.

Pamietam,gdy pierwszy raz natrafiłam na Krzysiowy profil na NK  http://nk.pl/#profile/37928470. Pierwsze wrażenie-pustka.Przyglądnęłam się wtedy zdjęciom  Krzysia i jego rodziny.Zauważyłam ich wzajemne przywiązanie i ogrom miłości jaką się obdarzają. Krzyś ma jeszcze młodszą siostrę Karolinkę ,rezolutną panienkę która od września pójdzie do zerówki.
Zastanowiłam się wtedy: "jak mogę pomóc temu chłopcu?"
Od jego mamy wiem ,że Krzysio bardzo lubi dostawac pocztówki.Cieszy się ,że ktoś o nim pamięta.


Pomyślałam:"Dlaczego by nie poprosić Was o pomoc? "
Wiem,że macie Wielkie Serca,otwarte i chętne do pomocy.
Wasze slowa na pocztówce skierowane do Krzysia to dla niego nie tylko wielka radość ale i ogromna motywacja do poznawania literek i nauki czytania.Krzyś to młody wojownik,który choć nie umie w pełni wyrażać się słowami to swoim zachowaniem  i gestami  umie  "powiedzieć" wiele.Potrafi poruszyć ludzkie serce-tak jak poruszył moje.Krzyś potrzebuje naszego wsparcia ,naszej motywacji do walki z chorobą by każdy następny dzień jego życia był lepszy i piękniejszy.
Jedna pocztówka to ogromny uśmiech szczęścia na  Krzysiowej buźce.Dlatego zachęcam i proszę Was byście pamiętali o Krzysiu ,proszę Was o wysłanie jednej pocztówki która sprawi ,że Krzyś się uśmiechnie.

Wiem,że mogę na Was liczyć .Dziękuję każdemu z Was za pamięć i wsparcie dla Krzysia.
Adres do Krzysia jest dostępny u mnie. Chętnym wyśle na meila.

Adres możecie bezpośrednio pobrać na stronce Krzysia :
http://www.krzysiuosobie.zafriko.pl/str/pocztowka


Dziękuję blogom: http://podarujkropelkenadziei.blogspot.com/2011/07/pocztowka-dla-krzysia.html
   i  http://bloggeronka.blogspot.com/2011/07/pocztowka-dla-krzysia.html   za pamięć i  piękne wpisy o Krzysiu :))

Pomóżmy Pawełkowi

Fundacja Dzieciom zwraca się do Państwa z prośbą o pomoc dla podopiecznego.
    Polscy lekarze nie widzieli dla Pawła szansy wyleczenia. Dlatego mama chłopca wysłała Jego badania do Dziecięcego Szpitala Kardiochirurgicznego do Niemiec, w którym pracuje doświadczony lekarz, z pochodzenia Czech. Podjął się on operacji. Jednak pojawiły się komplikacje i powikłania.
    Dziecko ma uszkodzone nerki, wątrobę, porażoną przeponę, wiotkie mięśnie od leków. Przez trzy miesiące było pod respiratorem, gdyż sam nie oddychał. Dnia 11 lipca Lotnicze Pogotowie Ratunkowe przetransportowało Go do CZD w Warszawie, za co niestety Ministerstwo Zdrowia nie zapłaciło.
    Należy spłacić pożyczkę w wysokości 35 tys. zł oraz rachunek za leczenie Pawełka w szpitalu w Niemczech w wysokości ponad 75 tys. Euro, tj.: około 290 tys. zł. Potrzebna jest natychmiastowa rehabilitacja i dalsze leczenie nie tylko kardiochirurgiczne. Fundacja zwraca się do wszystkich Państwa o dobrym sercu, o pomoc finansową, gdyż musimy uzbierać około 350 tys. zł. Z góry pięknie dziękujemy za wyciągnięcie pomocnej dłoni.



Janysz Paweł Fabian
Data urodzenia: 2005-05-28
Schorzenie: wrodzona wada serca pod postacią atrezji zastawki tętnicy płucnej z ubytkiem w przegrodzie międzykomorowej, MAPCAs, lewostronnym łukiem aorty oraz z zespołem Fallota

Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Bank Pekao S.A. I O/Warszawa
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

lub

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

(darowizny w ramach zbiórki publicznej)
Bank BPH S.A.
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

tytułem: 4404 Janysz Paweł Fabian darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

http://www.dzieciom.pl/4404

Mała Weronisia

...WALKA O CIEBIE JEST TREŚCIĄ MEGO ŻYCIA!NIGDY NIE REZYGNUJ Z MARZEŃ .GDZIEŚ,KIEDYŚ,WRESZCIE...JAKOŚ WSZYSTKIE SIĘ SPEŁNIĄ..

.http://weronikaszewczynska.blogspot.com/


U Weronisi zdiagnozowano rozszczep kręgosłupa z przepukliną oponowo-rdzeniową otwartą w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, wodogłowie, wrodzone zarośnięcie odbytu. Następstwem tych wad są: stopy końsko-szpotawe, pęcherz neurogenny, niedowład kończyn dolnych. Ta malutka dziewczynka przeszła bardzo dużo poważnych operacji w swoim krótkim życiu.
Pomóżmy jej, by w przyszłości była samodzielną i szczęśliwą dziewczynką.
Dzięki Waszej pomocy wszystko jest możliwe.
Wierzę, że dobre Anioły czuwają nad Weronisią i pomogą jej pokonać barierę finansową potrzebną na rehabilitacje, leczenie i wyjazdy na turnusy.
Każda złotóweczka jest na wagę zdrowia tej ślicznej, uśmiechniętej dziewczynki.

12.07.2011

Poznaj Dawidka

W końcu coś ruszyło ;)

Pani dr Filipowicz zgodnie z obietnicą znalazła czas w lipcu, poszła nam na rękę i pomiędzy turnusami 13 lipca Dawid BĘDZIE MIAŁ PIERWSZĄ OPERACJĘ. W Krakowie mamy być 12 lipca a na drugi dzień o 6 30 mamy stawić się z Dawidkiem na oddział. Dawid oczywiście musi być na czczo, bo tego samego dnia dr Filipowicz i dr Bilska przeprowadzą operację. Jeśli wszystko będzie dobrze to dzień później będziemy mogli wracać do domu ;))

Pierwsze będzie operowane oko lewe, bo jest w dużo gorszym stanie. Bardzo się cieszę, że udało się to zrobić w końcu i w dogodnym terminie ;) 19 czerwca wyjeżdżamy do Tratwy i Dawid będzie intensywnie ćwiczył, praktycznie tydzień po powrocie z turnusu jedziemy do Krakowa na operację a po niej Dawid musi miesiąc odpoczywać, nie wskazany jest duży wysiłek a w jego przypadku są to turnusy. Równy miesiąc po operacji mamy zarezerwowany termin na kolejny turnus w Tratwie, potem we wrześniu i październiku w Wągrowcu. Dawid wzmocni nogi.

Mam małą nadzieję, że może w listopadzie udałoby się zoperować prawe oko, to w tym roku mielibyśmy już po jednej operacji na każde oczko. NA PIERWSZĄ OPERACJĘ I TURNUS W CZERWCU MAMY ZEBRANE PIENIĄDZE, ALE NA KOLEJNE NIESTETY NIE! ;( A będą praktycznie jeden po drugim, to kwota ok. 12 tys. zł. A jeśli uda się w listopadzie ustalić termin kolejnej operacji to DO LISTOPADA MUSIMY ZEBRAĆ 15 TYS. ZŁOTYCH.

Wiem, że to jeszcze trochę czasu, ale szybko minie i nie można kombinować na ostatnią minutę, bo można się przejechać. A my nie możemy sobie teraz pozwolić na rezygnację z jakiegokolwiek turnusu, a na pewno nie odwołać operacji.

APELUJĘ O POMOC FINANSOWĄ kierowaną na konto fundacji, które znajdziesz w zakładce "Jak możesz mi pomóc" na stronce Dawidka:
http://www.dawiddembinski.hpu.pl/
                                                                    Dziękuję za Waszą pomoc. Beata Dembińska


Więcej informacjii o Dawidku znajdziesz na:

 www.dzieciom.pl/5564

http://www.mkkwola.dbv.pl/readarticle.php?article_id=157

http://pomagamy.dbv.pl/forum/viewforum.php?forum_id=74

http://pomagamy.dbv.pl/news.php?readmore=78

11.07.2011

Jestem taki jak Ty

Zapraszam na stronkę Krzysia :)

Tekst pochodzi ze stronki Krzysia:


Witam wszystkich na mojej stronce o mnie. Pewnie niektórzy zastanawiają się kto to jest ten Krzysiu i co on sobą reprezentuje? Więc po krótce się przedstawię:
  - Jestem chłopcem o imieniu Krzyś, który przez los został potraktowany trochę mniej życzliwie niż inne dzieci - urodziłem się z Zespołem Downa. Moje życie jak do tej pory pędzi innym torem i tak już prawdopodobnie zostanie. Upośledzenie umysłowe, osłabiona odporność, wiotkość mięśni i stawów oraz kilka innych cech spowodowały, że moje życie to ciągła rehabilitacja i walka z chorobami. Jeżdżę na koniku (hipoterapia), mam zajęcia z pieskiem (kynoterapia), czasem chodzę na basen jak mi zdrowie na to pozwala, mam zajęcia z logopedą, pedagogiem, psychologiem, terapię ruchową i ... nie mogę sobie przypomnieć co jeszcze mam .
A, i wyjeżdżam raz lub dwa razy do roku na - jak to mówi moja mama - "specjalistyczny turnus rehabilitacyjny", który kosztuje ho, ho, ho...   . Zresztą cała moja rehabilitacja sporo kosztuje!
Gdyby ktoś z Was chciałby mnie wspomóc w rehabilitacji i leczeniu, to w zakładce Jak mi pomóc podaję konto Fundacji, która mnie wspiera. Na konto można dokonywać wpłat darowizny na leczenie i rehabilitację.

10.07.2011

Historia Renaty

Mam 35 lat i od 6-ciu lat walczę z rakiem piersi.
Mam przerzuty do wątroby, płuc i prawdopodobnie w kościach. Do tej pory mój organizm całkiem nieźle sobie radził, ale niestety jest coraz trudniej. Chemioterapie, które przeszłam uszkodziły mi serce.
Lekarze zaryzykowali i w tej chwili podają mi xelodę, ale nie wiadomo jak ona będzie działała na moje serce i w związku z tym nie wiadomo jak długo będę mogła ją jeszcze stosować. Może się okazać, że trzeba będzie zakończyć terapię, a niestety już nic więcej nie mogą mi zaoferować.Konsultowałam się z lekarzami w Chinach, ponieważ oni stosują bardzo nowatorskie metody krioterapii, embolizacji, chemioterapii podawanej doguzowo i terapii genetycznej. Te metody nie działają na cały organizm i serce jak w przypadku podawania chemii dożylnej, więc jest to dla mnie ogromna szansa na skuteczne leczenie. Po zapoznaniu się z moimi wynikami chińscy lekarze powiedzieli, że mogą mi pomóc i zrobią co tylko mogą, ale muszę jak najszybciej przyjechać do Chin.Niestety,wstępny koszt terapii wynosi 150 000 zł i nie stać mnie
na takie leczenie, dlatego chciałabym zapytać czy pomogli by mi Państwo w
zbieraniu pieniędzy. Ja zupełnie nie mam pojęcia jak się do tego zabrać a czas niestety ucieka
Błagam o pomoc... dopóki oddycham, cały czas mam nadzieję...bo mam dla kogo żyć. Mam wspaniałego męża i dwójkę dzieci, które jeszcze mnie potrzebują.
                                                                              Pozdrawiam.Renata Cichocka.

Zapraszam na blog http://blogiemwraka.blogspot.com/ po najświeższe wiadomości o stanie zdrowia i przebiegu leczenia Renatki w Chinach.

09.07.2011

Michałek Walczy Z Chorobą Nowotworową

Michałek Romaniuk ma 5 lat.Od dwóch i pól roku walczy z ciezką choroba nowotworową -Neuroblastomą. Przeszedł już autoprzeszczep, chemioterapię, miał również usuniętego guza... Wszystko wskazywało na to, że potężny przeciwnik został pokonany.... Niestety, po roku względnego spokoju, choroba zaatakowała ponownie!!!  Stwierdzono przerzuty w trzech miejscach: do szpiku kostnego, rdzenia kręgowego i węzłów chłonnych.Obecnie chłopiec przebywa w  niemieckiej Klinice gdzie musi przejśc szereg badań .
Rodzina Michałka jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Brakuje dosłownie wszystkiego, dlatego niezbędna jest nasza pomoc.

Każdy z nas może pomóc Michałkowi, wysyłając paczkę z żywnością, ubraniami, zabawkami lub też wpłacając pieniądze na subkonto Michałka:

Fundacja z Uśmiechem
Bank Zachodni WBK
20 1090 2040 0000 0001 0887 3169
z dopiskiem „dla Michałka”

Osoby zainteresowane pomocą Michałkowi zapraszam na blog:
http://michalekromaniuk.blogspot.com/
tam znajdziecie wszelkie informacje o stanie zdrowia chłopca i jak mozna pomóc jemu i jego rodzinie.